czwartek, 8 sierpnia 2013
.....zastygła w odrobinie chłodnego wiatru, zadumana nad tym co jeszcze zabrać, a co już spakowane, wypatruję deszczu..... za kilka godzin jadę do pracy, a nie chce mi się straszecznie..... jednak za długo byłam w domu, ale jak to bywa, coś kosztem czegoś..... tu na miejscu mam wszystko na oku, a jednak tam nawet w dwa tygodnie mało nie zarabiam..... wybory, między spokojem i stabilizacją, a nic-nie-robieniem..... to co z sobą zabieram, to moja muzyka, kilka książek i ciepłe myśli przyjaciół..... reszta to przecież i tak tylko dodatki, do tego że jestem..... jadę ze spokojem, wiem co mnie tam czeka, a mimo to reise fieber powoli się uaktywnia, ale nic to..... żeby jeszcze tylko zdrowie dopisało..... reszta nie ma znaczenia..... życzę Wam na ten czas, każdemu według potrzeb, a kiedy wrócę, to pewnie coś nabazgrolę..... i piosenkę Wam zostawiam, mnie dzisiaj łagodnie kołysze..... do kiedystam;)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz