niedziela, 18 marca 2018

Pierwsze wolne niedzielne popołudnie od 20lutego.....

I zablokowało mnie pisaczo.....


Z pewnością to zmęczenie, bo pracuję od 21 lutego..... znowu w miejscu,które znam, które jest przyjazne, ale ma swoje minusy jak każde miejsce na tym świecie.....


pracuję długo, bo od 9 rano do 22, a na dodatek bywa,że podopieczna z rodziną nie respektuje mojej codziennej przerwy, która powinna trwać minimum 2 godziny..... kiedy podopieczna ma jakieś wyjście do rodziny czy jakieś swoje zajęcia dla seniorów skracają mi przerwę, a na dodatek ciągają mnie z nią, więc po pierwszym tygodniu już byłam zmęczona, jakbym pracowała miesiąc..... w takich okolicznościach zupełnie nie ma chęci na pisanie.....


musiałam tupnąć nóżką dosyć głośno i tupałam ponad tydzień, nieugięcie walcząc o swój wolny czas, który jest mi potrzebny żeby nie zwariować, czego zdaje się rodzina podopiecznej, ani ona sama nie rozumieją za grosz, bardzo zdziwieni faktem, że jak z nią gram w chińczyka,to też jestem w pracy i jak mnie z nią ciągają na 5 godzinne sniadanka i 6 godzinne obiady, to też wtedy pracuję..... doszło do tego, że w ciągu 7 dni 4 dni byłam z nią poza domem, a moja przerwas kurczyła się do 45 minut..... do jednego z nich mnie niemal przymuszono, nie pozostawiając mi wyboru, bo raptem każda z 3 córek ma coś ważnego,albo nie ma ochoty na siedzenie 3 godziny w towarzystwie mamusi i jej równie wiekowych przyjaciółek z kółka różańcowego


wiec dzisiaj mam drugie wolne popołudnie, a w stanowczości pozostawania w domu jestem nieugięta..... jeden wyjazd w tygodniu z podopieczną i tylko wtedy, kiedy nie ma kto z nią jechać i jej asystować..... na razie wypada kolejny wyjazd we wtorek, jutro już muszę ją uświadamiać,że każdy kolejny wyjazd w przyszłym tygodniu odbędzie się beze mnie..... ciężkie to do przebrnięcia,kiedy szefowa ma na to wyrypane po całości i tylko dużo mówi, nie robiąc nic..... no poza kasowaniem naprawdę dużych pieniędzy za pracę, którą wykonuję ja..... a przecież to ona jest od egzekwowania praw swoich pracowników.....


mocno się zastanawiam nad przedłużeniem umowy, tym bardziej że dalej się turlam z problemami zdrowotnymi,które skutecznie odbierają mi chęć do życia i pracy, a wręcz mi ją uniemożliwiają.....


nie mam pomysły jak to będzie dalej, na razie jest jak jest do końca mego pobytu tutaj..... w każdym razie trzeba znowu walczyć samotnie dalej ( jak ten pieprzony blaszany rycerzyk, którym już wieki całe nie byłam)..... 


muzycznie w zanadrzu nie mam na dzisiaj nic.....







14 komentarzy:

  1. i ja mam pisacze zatwardzenie... właściwie to już chroniczna obstrukcja:)
    to bardzo bardzo niefajnie, że nie przestrzegają warunków umowy, dobrze że tupnęłaś nogą upominając się o to co Ci się należy ale niedobrze, że nie zrobił tego ten kto powinien.
    zdrowie jest najważniejsze-miej to na uwadze. ściskam:*

    OdpowiedzUsuń
  2. to jak wy macie pisacze zatwardzenia i obstrukcję to ja mam pisaczą agonię. moje pisanie powlo dobiega końca. nie dość że jestem zniesmaczona dzisiejszym światem to jeszcze nie mam ani ochoty ani chęci...

    OdpowiedzUsuń
  3. Brrr...wiem co to znaczy, i znam takie sytuacje. Nie daj się!

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie "jak ten pieprzony blaszany rycerzyk" tylko "like toy soldiers". Z tą oto piosenką, do odsłuchu przed wiosennym snem, pożyczam dużo zdrowia, spokoju i cierpliowści. Pzdr:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Trzymam kciuki za Twój powrót do normalności!!!
    Dbaj o siebie! Wróć do nas!
    Wielu radosnych chwil poświątecznych życzę Ci z całego serca!
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Kurcze, strasznie dużo pracujesz. Tak się nie da przecież. Tup tą nóżką, wytup i dziurę w podłodze jak będzie trzeba. Dużo siły i chociaż trochę odpoczynku! Trzymaj się

    OdpowiedzUsuń
  7. Toć to można zwariować bez wolnego! Bez resetu dla ciała i umysłu! Mam nadzieję, że już lepiej?

    OdpowiedzUsuń
  8. dziękuje kochana za piękny komentarz u mnie dał mi dużo siły


    przykre ze inni nie doceniają naszego wolnego czasu i prawa d o niego nie daj się Tobie tez się należy odpoczynek

    OdpowiedzUsuń
  9. A skąd wiesz, czy przypadkiem w ten sposób to "coś" nie odblokuje/puści Ciebie i tym samym będziesz mogła pisać jeszcze więcej lub chętniej niż do tej pory, choćby np. codziennie? Nigdy nic nie wiadomo:)
    Reset Ci potrzebny, ale taki mocny, twardy albo trzeba nacisnąć w Tobie odpowiedni przycisk z napisem "hibernacja". Oba są dobre, bo nie powodują żadnych zakłóceń w systemie. Mam nadzieję, że już niedługo skorzystasz z wybranej przez siebie odpowiedniej opcji. Trzym się oraz tup nogą, gryź i krzycz kiedy nadciąga zło. Pzdr.

    OdpowiedzUsuń
  10. mam nadzieje, ze już nie pracujesz tak okrutnie dużo. jakby co, mogę potupać razem z Tobą, tylko nie wiem czy to coś da :(
    trzymaj się!

    OdpowiedzUsuń
  11. dziękuję Kochana ze e-maila i załączniki na pewno przeczytam obie już zaczęłam czytać pierwszą:)

    OdpowiedzUsuń
  12. To co inni uważają za Twój obowiązek, daleko odbiega od normalności. Bardzo chętnie rodzina zrzuca na Twoje barki swoje powinności, tym samym kołysząc swoje sumienie- bo przecież powinność wobec rodzica jest wykonana... a że przez obcą osobę, a kogo to...
    u mnie też zastój na blogu, niby jest tyle rzeczy, spraw, niby tyle się dzieję, ale... nie chce się pisać. Chyba na interii miałam większą wenę, albo raczej mniej hamulców ;). Trzymaj się i tup... jeśli tak właśnie trzeba.

    OdpowiedzUsuń
  13. blokada trwa nadal i w najlepsze... szkoda, bo poczytałabym Cię.

    OdpowiedzUsuń