niedziela, 14 czerwca 2020

Noc żywych trupów.....

Dawno mnie tu nie było.... a przecież ciągle coś się dzieje..... świat popandemiczny, odmrażanie czegoś co i tak kulało, a w Szato ostateczna wojna..... z myszami, które od 3 lat grasują jak wściekłe i z sąsiadami, którzy idą jak barany na rzeź za zarządem wspólnoty.....

Kiedyś wracałam do Szato jak do azylu..... dzisiaj coraz częściej mam ochotę z niego uciec..... a to dopiero początek wojny z zarządem, który radośnie i nonszalancko trwoni pieniądze właścicieli, lekceważy ich zdanie, nie informuje o niczym i łamie wyroki sądu RP.....

W dodatku moja paskuda raczyła była wrócić ze wzmożoną siłą..... i poniewiera mnie nieustannie jak nie bezsennością i bólem to bólem i bezsennością..... znowu wróciłam do stanu, w którym wyjazd do pracy jest odpoczynkiem..... i nie wróciłam do niego z własnej woli..... 

czuję się zaszczuta, zastraszona, rzygać mi się chce od tej hipokryzji dookoła mnie..... kiedy spoglądam przez okno, w którą stronę bym nie spojrzała, tam widzę szydercze uśmieszki i wzrok jakbym "najjaśniejszym sąsiadom" kogoś gumką od kaleson zabiła..... wczoraj już nie wytrzymałam..... po godzinie 22 wezwałam policję do uciszenia sąsiada, męża pani z zarządu, bo akurat wtedy odezwał się w nim pierwiastek spiewaczy  urządził sobie karaoke na balkonie..... upał jak cholera cały dzień, więc okno mam zamknięte,a wieczorem nie da się go otworzyć, bo jak tylko weekend, to na górze imprezki..... i tak kilkanaście lat terroryzmu..... pewność mam, że gdyby nie wczorajsza interwencja, impreza trwałaby w najlepsze do godz. 3 nad ranem, jak to zawsze było..... 

jaśnie państwo zarządowstwo, skutecznie manipulowało i szczuło ludzi na siebie przez kilka lat, do tego stopnia, że najwięcej w temacie byłej spółdzielni mieszkaniowej najwięcej do powiedzenia mają ci, którzy wprowadzili się w ostatnich dwóch czy trzech latach jej istnienia, nie byli na żadnym walnym zgromadzeniu członków spółdzielni.... sami fabrykują dowody,oczerniając bogu ducha winnych ludzi wszędzie gdzie się da..... w prokuraturze, w KRS, na policji, nawet do szmatławych gazet się udali, żeby tylko zniszczyć człowieka, który chciał od nich wyegzekwować to do czego prawem są zobowiązani..... żeby ugrać swoje i uniknąć odpowiedzialności, parli do założenia wspólnoty po trupach.....

teraz te trupy ożywają bo mają dość lekceważenia i traktowania ich jak śmieci..... po roku zarządzania, wspólnota która zaczynała od zera, skończyła rok na minusie, z jakimiś dziwnymi kosztami idącymi w grube tysiące złotych, zapłaconymi na słowo, bo dokumentów potwierdzających owe wydatki nikt z właścicieli nie widział, a może i widział ale tylko ten kto należy do wybranych i ulubienych jasnie zarządzających.....

mimowolnie stoję w samym środku regularnej wojny, od wczoraj strzelają do mnie z obu stron barykady, bo ośmieliłam się podpisać dokument, w którym domagam się ujawnienia dokumentów i rozliczenia kosztów..... każdego dnia z okna Szato widzę demonstrację sił i przegrupowania wojsk, a atmosfera przez przyszłotygodniowym zebraniem coraz bardziej gęstnieje..... 

i tylko zdumiewa mnie fakt, że jaśnie zarządzający nie widzą tego, że pozwalając okradać wspólnotę i tak niewłaściwie nią zarządzając, okradają sami siebie..... i zdumiewa mnie fakt, że niby inteligentni i wykształceni ludzie idą za nimi jak w ogień i bronią ich jak lwy bazując tylko na słowie, a nie na dokumentach, których podejrzewam nie ma i nie będzie, bo zarządca mając wszelkie pełnomocnictwa do rachunków, zawierania umów i prowadzenia zebrań nigdy ich nie przedstawi, bo nie jedna już wspólnota w ten sposób została przez niego okradziona i oszukana.....

ciężkie czasy nastały dla Szato i dla mnie.....





7 komentarzy:

  1. Z tego co widzę, myszy wydają się najmniejszym problemem.
    Trzymaj się, Sza. I zdrówka życzę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też mieszkam w bloku, ale problem upierdliwych sąsiadów, póki coś się nie wydarzy rzecz jasna, mam rozwiązany. Otóż któregoś razu również jak Ty nie wytrzymałem, poszedłem do administratora budynku oraz Biura Obsługi Mieszkańców (działają z ramienia Urzędu Miejskiego) i... już, tyle w temacie. Nikogo oczywiście nie przekonałem za pierwszym razem - spuścili mnie po brzytwie na drzewo, lecz gdy urzędnicy się dowiedzieli, że nie zamierzam płacić czynszu za tego typu ekscesy a dodatkowo konto mają puste (zero kasy na jakiekolwiek inwestycje) to w 5 sekund był porządek. Na razie więc spokój, ale wiesz - trzeba być czujnym, bo pańskie oko konia tuczy:) Kłoni się uprzejmie, serdecznie pozdrawiam pożyczając przy okazji zdrowia:)
    Ps. Posłuchałem David'a kilkakrotnie i powiem, że "Space Oddity" jak dla mnie jest spoko.

    OdpowiedzUsuń
  3. oj widzę ze czarne chmury u Ciebie oj czarne

    Ty sie nie daj Kochana jak Ci pomoc potrzebna pisaj do mnie zabiorę szpadelek siekierkę i przybędę

    OdpowiedzUsuń
  4. Jakże smutne, ze nie możesz wew własnym domu mieć azylu.. A walka pewnie raczej nierówna.. Trzymam jednak kciuki by myszy im pożarły wredotę i głupotę, wyniosły wszystkie kłamliwe dowody i oby te dołki kopane przez nich, samych ich pochłonęły!!! Do tego dołączam abrakadabra i maiaauu od Harrego!
    Przytulam!

    OdpowiedzUsuń
  5. masakra.
    ludzie to jednak są....
    sił dużo. zdrowia. i niech lżej będzie.
    ściskam.

    OdpowiedzUsuń
  6. i ja za upałami nie przepadam. deszcz niech popada od czasu do czasu. (byle powodzi nie było) na weekend, nawet nie na cały, wystarczy jeden dzień, mógłby się wyłączać :)

    OdpowiedzUsuń
  7. U nas na osiedlu to kibole i trolle pijaczki najwiecej halasuja. A ze sciany cienkie to wszystko slychac co na dole sie dzieje. Policja co noc ich odwiedza i wlepia mandaciki. A do tego kibole Cracovi. Zyc nie umierac po prostu. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń