nie mogę zasnąć, a łzy cisną mi się do oczu.....
w pracy ok, spokojnie, tylko w sercu mocny niepokój.....
jesień i zima to trudny dla mnie czas, zwłaszcza, że każdy dzień to kolejna rocznica odejścia ważnych i bardzo bliskich mi osób..... staram się w codzienności łapać jak najwięcej jej błyskow, ale coraz o to trudniej.....
wrażliwi nad mają przerąbane, ale co zrobisz, taki lajf, a gena nie wydrapiesz..... czuję nazwaną złość, która minie, ale póki jest wyciska łzy bezsilności.....
najłatwiej byłoby ubrać na nowo zbroję i udawać że nic się nie dzieje, tylko wtedy zdradziłabym siebie po raz kolejny.....
po cholerę dano mi od urodzenia to czucie wszystkiego wokół razy pierdylion.... to co każdego dnia odczuwam razy jeden wystarczyłoby na kilka osób na raz..... nienawidzę takich momentów..... kurwa mać!!!!!!!!
Jeśli zdążysz to przeczytać przed snem, to wiedz, że utulam Cię w "matczyno-marzyniowych" ramionach :-*
OdpowiedzUsuńI myślę, że lepiej czuć mocniej, niż za mało.
pomogło bardzo i chociaż czasem się złoszczę na to czucie to przecież natury nie zmienię, gena nie wydrapię..... buziaki :*
Usuń