…..siadłam
z kubkiem kawy, założyłam słuchawki i delektuję się muzyką…..
ok. godz. 9 zadzwonił telefon….. podniosłam powieki i
najszybciej jak potrafiłam ogarnęłam myśli i wyprowadziłam je z
jakże dziwnego snu, o starym mieszkaniu, podartych firankach,
możliwości upadku z parapetu….. w słuchawce głos pani z firmy
zakomunikował, że za dwa dni mam jechać na kontrakt do kobiety z
altzheimerem, na dwa tygodnie….. mina mi zrzedła….. z jednej
strony wiem, że muszę jechać, przecież na życie pieniądze muszę
mieć, z drugiej nie dość, że alzheimer to jeszcze 2 tyg…..
pieniądze z tego żadne i tak część z nich jak zawsze zniknie w
cudowny sposób zanim do mnie dotrze….. cóż ….. trudno, jakoś
muszę dać radę….. zrobiłam poranną kawę i zaczęłam planować
co muszę na szybko ogarnąć przed wyjazdem, kiedy znowu zadzwonił
telefon i ta sama kobieta powiedziała, że jednak nie jadę…..
może to i lepiej….. nie będę się użerać i psychicznie
wykańczać….. z resztą mam jakiś tam plan B od marca…..
pogrążoną w myślach nawiedził mnie wiadomością znajomy…..
wrzucił link….. był przekonany, że jeszcze nie znam tego utworu,
a okazało się że nam bo wczoraj go znalazłam….. ale dzisiaj
skusiłam się na cały album i tak to od około godziny 11stej
wypełnia moje zacisze, albo mam go na uszach, jak teraz, popijając
kawę….. to z pewnością jedna z płyt którą polubiłam od
początku w całości, a kiedy przesłuchałam całą, odczułam
niedosyt….. lubię takie albumy i chociaż pobrzmiewa w tej muzyce
smutek, mi daje ona dzisiaj niesamowite wyciszenie, chociaż płytka
nie jest pozbawiona dynamiki….. jak dla mnie, bo przecież na
muzyce to ja się nie znam….. a tak odbiegając od tematu
dzisiejszego dnia, nie dalej jak wczoraj wieczorem miałam okazję
posłuchać koncertu Johny Lee Hookera Jr. w radiowej trójce….. i
powiem Wam, że jegomość ma talent po tatusiu i barwę głosu
niemal identyczną jak protoplasta za młodu….. bardzo dobrze
zrobił mi ten koncert, a dawno bluesa nie słuchałam więc miałam
prawdziwą ucztę dla ucha i w zasadzie to by było na tyle z mojego
świata, w dalszym ciągu zawieszonego, bo nijak nie da się nic
konkretnego zaplanować….. zatem udanego tygodnia Wam życzę i
zostawiam moje dźwięki z wczoraj i dziś:)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz