wtorek, 25 czerwca 2013
..... noc chłodem odznacza sie na skórze..... po upalnych dnia, pełnych zapędzenia w bezśnie i niespodzianek po znajomości przyszedł czas na wytchnienie, na deszcz, który łagodzi las i czyni go jeszcze bardziej przyjaznym..... dni przelewają się przez palce, noce przez zawieszone w powietrzu powieki..... i tylko świt pozwala na chwile odetchnąć pełnią i w końcu zasnąć..... nie potrafię wskrzesić pióra, by znowu zachwyciło mnie lekkością..... sinusoida zdecydowanie w stanach niskich..... ot taki czas..... ale pisanie już nie daje mi radości..... coraz mniej rzeczy mi ją daje..... a może to tylko zmęczenie materiału, które wylewa się czasem dość niekontrolowanie..... szukam światła w sobie, a ledwie widoczny ognik już tylko się powoli tli..... potrzeba mu powietrza, jak kani dżdżu..... powieki powoli opadają..... może to będzie dobra..... noc.....
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz