niedziela, 3 stycznia 2016

Plan B....

zaokienne -13 i słońce w okna.... 3 stycznia.... miałam jechać w świat, a wyjechałam pod kołdrę, no bo przecież u mnie nie może być normalnie i zgodnie z planem..... obudziłam się 1go stycznia w nowej-starej trochę jeszcze rzeczywistości i było wsio OK.... do godziny 14stej z kawałkiem..... a później srut-pierdut i co?..... i mnie dupło..... normalnie z kapany się dźwignąć nie mogłam, nogi ledwie za mną się ciągać chciały, a boleści takich dostałam przy każdym ruchu, że aż mnie zatykało z braku powietrza w momencie bolesnych dźgnięć we nerwy..... zapuściłam korzonki..... połamało mnie nerwobólowo tak se zupełnie z niczego.... no żesz do cholery!..... ale to nic ponad moje kozackie szczęście, powinnam przywyknąć przez tyle lat, ale  jakoś nie umiem i mnie to wkurza..... no bo tak chciałam jechać! a tu lipa, kalarepa nawet!..... teraz babo leż i się kuruj, bo na chodzonego się kurować nie możesz..... mam dupobóle..... mama to by pewnie powiedziała, że to za karę, że się z niej śmiałam jak ją bolało..... cały 2gi styczeń testowałam różne przeciwbólacze na owe boleści i nic!..... nie chcą cholery korzonki odpuścić..... jeszcze z wizytą wczoraj byłyśmy u Reni..... w sensie ja i Złośka ( rasowa Mała Mi- wredna złośliwa i z bojowym zacięciem, ale jak już się jej młotem pneumatycznym skorupkę rozpuknie, to się okazuje, że ma serce na dłoni i jest mięciutka jak kaczuszka..... do rany przyłóż, ale żeby nie było za słodko solą posyp;)


i mówię Wam, normalnie Wam mówię, że niewiarygodnie zimno było..... niby tylko -4, ale wiatr zimny ze wschodu, nosy sine od niego, a Złośki uszy mało nie odpadnięte...... normalnie musiała zmarznąć jak miś polarny bez futra, bo nabyła drogą kupna nausznik sama z własnej woli nieprzymuszonej indagacjami osób trzecich że mróz..... nie ma to jak czuć swój własny rewers, zmarznięty na kość mimo kalesonków, rajstop, spodzieniów, swetrów po kolana i kurtki..... normalnie wyglądałam jak Miss Barchanków 2016!..... i co? i potwierdziło się że (jak mawiała mamcia) "gówno to i w maju marznie"..... 


zaturlałyśmy się do domu, wzięłam te wszystkie cudowne pastylki na dupobóle, wypiłam gorącej herbaty z miodem z zaprzyjaźnionej pasieki, Złośka wysmarowała mi rewers magicznymi mazidłami na rozgrzanie od jakiś tam bawarskich mnichów (co to śmierdzi prawie jak niedźwiedzi smalec) na ten sam że rewers położyłam gorący termofor i czekałam na efekty..... 


no i się doczekałam, tyle że już 3ci stycznia, boleści odrobinę zmalały, a dupobóle dźgają mnie co chwila, jak tylko poruszę swe członki nadobne w celu jakimkolwiek..... no i nie pojadę w świat...... tz.pojadę ale jeszcze nie teraz..... bo najpierw te boleści trzeba wyleczyć..... i już mnie szlag trafia, ze jakiś znachor będzie bezkarnie mój rewers oglądał i macał w celu diagnozy..... buuuuuuuu..... nie lubimy tak! nie ufamy znachorom! nie chcemy tych atrakcji!..... ale jak zapuszczone korzonki nie odpuszczą do poniedziałku, to trzeba będzie się poddać diagnozie..... 


z drugiej strony, to może dobrze że nie pojadę, bo kilka spraw ogarnę na miejscu, pozostałych po Królowej Matce..... jakoś ze spokojem do tego podchodzę, tak jakoś zadaniowo..... chyba się już jakoś oswoiłam wstępnie.....


a i cud się stał! noworoczny! adamsy przemówiły, tyle że może jeszcze nie ludzkim głosem..... jest szansa że wytresuję to stado;) najsampierw z życzeniami dzwonił średni o godz. 00:02 i był obudził Złośkę, bo postanowiła subtelnie przespać Nowy Rok..... następnie o godz. 00:03 dzwonił najstarszy adams i tu już było troszkę gorzej, bo troszku mu subtelności zabrakło, ale jakoś dał się naprostować mentalnie na jakiś czas..... za to o godz.00:05 zadzwonił najmłodszy i śmiem twierdzić najgłupszy, albowiem ani taktu,ani subtelności nie wykazał od początku konwersacji..... zatem najpierw spokojnie acz stanowczo przedstawiłam rzeczowe argumenty i fakty, po czym (przez jego głuchotę wrodzoną na racjonalizm i fakty) podniosłam głos o 1/4 tonu i uświadomiłam, że jeśli tak bardzo chce się liczyć pieniężnie w kosztach pochówku itp. to może już szykować całkiem sporą sumkę na spłatę 1/4 wartości kredytu, który się nam ostał w spadku po Nestorce, albowiem nie był on ubezpieczony..... mina adamsa po drugiej stronie słuchafonki bezcenna, a cisza która na tę wieść zapadła na 30sekund wymowna..... jednak potrafię jeszcze zbić go z pantałka..... normalnie brawo ja!;)


reasumując.....
dupobóle trwają, rekonwalescencja w toku, z adamsami spokój na chwil kilka..... Królowa Matka sobie jest z każdym z nas po troszku,( bo teraz to się zrobiła pięciodzielna jak Tytus i sobie śmiga z nami w jednym czasie to tu, to tam) i co by nie było, to dobrze zaczął się ten rok:)


a skoro plan B to w obrazku Plan B (ciekawe czy ktoś z Was to jeszcze pamięta;)






..... no to tak mi plumka na nowy rok.....

15 komentarzy:

  1. A to wredne lumbago!!! Tak ci plany psuć? Choć ponoć wszystko jest po coś, to może masz faktycznie najpierw coś załatwić?

    OdpowiedzUsuń
  2. No to jeszcze dorzucam życzenia zdrówka i poskromienia adamsów :)

    OdpowiedzUsuń
  3. O żesz, weź Ty dziewczyno nie ruszaj się spod kołdry najlepiej. No a jak już musisz, to do znachora tylko. Ufasz, czy nie, ale czasem trzeba. Zdrowia!

    OdpowiedzUsuń
  4. Może to przymusowo-bólowe zatrzymanie w domu sprawi, że po załatwieniu i ogarnięciu spraw pozostałych po rodzicielce z lżejszym sercem i spokojniejszą głową pojedziesz sobie w ten świat? póki co chuchaj i dmuchaj na siebie, porozpieszczaj się pod ciepłym kocykiem z kubkiem gorącego czegoś... zimno tam u was w Polsce, więc takie ciepełko się przyda. Zdrówka.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kota.
    Mówiłem Ci już. Kota Ci trza!
    Też to mam zawsze po sezonie. Wiesz.
    A tak na serio to podobno dolegliwości zdrowotne to nic innego jak reakcja organizmu na stres, nerwy, smutek, strach, złość. Życzę szybkiego wyleczenia, bo wiesz, sezon tuż tuż.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiem wiem... a kota, cóż może to dobry pomysł zostać starą panną z kotem;)

      Usuń
    2. Ależ to świetny pomysł z tym kotem!! Poza tym że kot to kot (co dla mnie jest ogromna zaletą) to jeszcze ci te korzonki najlepiej by wygrzał. kocurka weź, chyba są sympatyczniejsze od kocic....
      Jedyna wada: utrudnienie wyjazdów

      Usuń
  6. Mała Mi zaraz będzie wysiadała z pociągu:) Dobrze ,że zostałaś. Tak widać miło być. Siedź w domu i wygrzewaj się.To co napisał Er na temat reakcji organizmu na stres to prawda, nie raz tego doświadczyłam i Ty też. Dbaj o stan swojego ciała a przede wszystkim ducha. Muzyka jak zwykle przednia.
    U mnie ziąb przenikający do szpiku...brrr - 14, wilgotność powietrza 64 i lekko wieje. Przed chwilą wróciłam ze spaceru. Ariel jest mi wdzięczny;)

    OdpowiedzUsuń
  7. siedź pod tą kołdrą i nie wyłaź póki dupobóle nie odpuszczą. u mnie dziś -16 to pewnie i u Ciebie podobnie albo i...'cieplej':) pomysł z kotem-w dechę:) gdyby mi się ostał jakiś Sprytuś- już bym z nim do Cię jechała:) i tak po prostu, ze szczerego serca wszystkiego dobrego w tym Nowym Roku, zdrówka, ciepełka, przyjaciół takich...od serca i... kota;) ściskam mocno:)*

    OdpowiedzUsuń
  8. A żebyś wiedziała:/ prawdę mówiąc nie wiem jak z nim postępować...

    OdpowiedzUsuń
  9. Er ma rację. Kota ;) Wiem co móię, też jestem stara panną z kotem. Szaaaaa !!!!! Cholera zakochałam się w tym z pałeczkami, którego poleciłaś, o ja Cię nie mogę, popłynełam nooo !!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Zatem tez tego Tobie życzę! https://www.facebook.com/kabaretHrabi/videos/10153363522288358/
    Loonei :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Cóż...ulgi od dupobólu przede wszystkim:-0/

    OdpowiedzUsuń
  12. Witaj cicho sza. Wyrazy mojego współczucia. Przepraszam, że tak późno lecz wierz mi szczere. Właściwie brakło mi słów i nie wiem co więcej powiedzieć. Może najwłaściwsze jest milczenie. To wszystko jest takie kruche i ulotne. Wracaj do zdrowia. Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń