pisałam ostatnio, że gonię w piętkę? no to teraz dopiero się zaczął galop, bo od wczoraja wiem, że już 13-go wyjeżdżam do pracy, a spraw do załatwienia jest kilka i gdyby nie to, że muszę czekać na kuriera z dokumentami dotyczącymi kontraktu, to bym się nie spinała..... ale jak wiadomo kurierom się nie spieszy i dzisiejszy dzień taki właśnie niespieszny kurier wziął i mi zmarnował..... na szczęście nie do końca, bo w domu też się znajdzie coś do porobienia przed wyjazdem, tyle że mi to skutecznie zaburzyło cały plan wyjazdu i w związku z tym jutro pan kurier będzie za mną ganiał po całej wsi, albo i powiecie, a jak go znam to wrzuci czyt. upchnie perfidnie przesyłkę formatu A4 na siłę do skrzynki listowej ( jako uczynił ostatnim razem zamiast zadzwonić do mnie, kiedy to nie otworzyłam mu drzwi ponieważ byłam jakby to ująć "ocupado", bądż też w języku germańskim "besetzt")
trudno, jutro nie ma to tamto i mnie też w domu nie ma, bo wyjazd mam do powiatu, no chyba że wyjadę w piątek, ale i tak domować nie będę, bo na podróż należy nabyć drogą kupna kilka dość istotnych drobiazgów..... trochę się obawiam tego wyjazdu..... stan pacjenta nie motywuje mnie dodatkowo, bo kogo by motywowało 50kg do dźwigania po kilka razy na dobę każdego dnia, ale póki co nic lepszego nie ma na podorędziu, a od siedzenia w domu pieniędzy nie przybywa..... w najgorszym przypadku wrócę, albo już tam w Germanii na inny kontrakt mnie skierują..... a jeśli jakimś cudem wszystko się dobrze poukłada, to wrócę do zacisza w okolicach 24-kwietnia..... trochę długi ten wyjazd, no ale zobaczymy, jak nie spróbuję to się nie dowiem co i jak, z resztą zazwyczaj tak bywa, że do ostatniej chwili, póki się nie wejdzie w daną sytuację nic nie wiadomo.....
martwię się tylko trochę o mój kręgosłup..... a może martwię się na zapas, może nie będzie tak źle jak mi się wydaje, może to tylko znowu moje pesymistyczne loty myśli..... trudno, klamka zapadła, teraz mogę tylko dopilnować czy wszystko mam spakowane, nabyć to co mam do nabycia, a w chwili obecnej zjeść obiad w postaci pysznego krupniku z grzybem i mięsnymi kuleczkami, zaparzyć kawę i na chwilę zaszyć się w muzykę na spokojność, którą i Wam zostawiam w obrazku poniżej;)
..... plum, plum, plum.....
Ps. Uprasza się o nieżegnanie albowiem jeszcze tu wdepnę starym dobrym zwyczajem przed wyfruwem ;)

Trzymam kciuki za kręgosłup! :)
OdpowiedzUsuńNo i.. Aaa.. no popatrz! skąd się mi ta nadobność wzięła nie zarejestrowałam! znaczy żem papuga! ;)
loonei
Beeeeeede tęsknił :(
OdpowiedzUsuńI zaczyna się nowy rozdział:-) Ależ to ekscytujące, prawda?:-) Trzymam kciuki
OdpowiedzUsuńWitaj cicho Sza. Dobrze, nie żegnamy się jeszcze. Z twoją częstotliwością nadawania, zdążysz jeszcze kilka notek wkleić i bardzo dobrze:) Równie dobrze, będzie tam na obczyźnie, nie martw się. Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńKrupniczek.... Materdeniu olaboga, sto miliardow lat swietlnych nie jadlam!!!
OdpowiedzUsuńSlinka mi zalewa wykladzine!!!
W notatniku zapisac: krupniczek na przyszly tydzien raz.
Yhy.
Praca wzywa. Wiec niech praca lekka bedzie a kregoslup jak metalowy slup twardy i mocny!!! Cokolwiek tam porabiasz! ;)
Ps. Musze przyznac ze kolor tla u Ciebie dziala na mnie pobudzajaco, co ostatnio sobie chwale! :)
Pozdrawiam cieplo!!!
Krupniczek.... Materdeniu olaboga, sto miliardow lat swietlnych nie jadlam!!!
OdpowiedzUsuńSlinka mi zalewa wykladzine!!!
W notatniku zapisac: krupniczek na przyszly tydzien raz.
Yhy.
Praca wzywa. Wiec niech praca lekka bedzie a kregoslup jak metalowy slup twardy i mocny!!! Cokolwiek tam porabiasz! ;)
Ps. Musze przyznac ze kolor tla u Ciebie dziala na mnie pobudzajaco, co ostatnio sobie chwale! :)
Pozdrawiam cieplo!!!
Smacznego :)
OdpowiedzUsuńKochana a Ty z tej Germanii to pisać dla nie będziesz?
no patrzaj, sama mam tak rzadko czas na internety i blogowanie a już się martwię i dopominam ;)
daj maila to Ci chociaż jakiś śmieszny obrazek wyślę ;-p
Jestem i ja :) co za gość co wrzuca przesyłkę która ma dostarczyć osobiście - do skrzynki bez potwierdzenia odbioru. ? No ja pierdole. Wcale się nie dziwie ze tą smutną Pani się uśmiechnęła :) kiedy dziś czytałam Twój komentarz i mnie banana miałam od razu. Tak mi w punkt trafiasz... Tak w sedno... ze lepiej przekazujesz pewne informacje temu komu dedykowana jest notka niż ja sama. Ps . Cieszę się że zdjęcia smakowały; ))
OdpowiedzUsuń