Od biwaku minęło kilka dobrych dni, a ja dopiero teraz odespałam..... i żeby nie było, to spałam kiedy tylko się dało, a najlepiej mi to wychodziło w ciągu dnia..... jakoś wtedy żebra mniej doskwierają.....
nie lubię, kiedy coś mnie ogranicza, a już najbardziej nie lubię kiedy to jest ból, bo to taka wredna cholera, że jak na chwilę odpuści, to człowiek zapomina, że ma uważać..... i jak już się zapomni to go za chwilę tak dźgnie ten on ból, że aż słabo się robi..... i chyba się nie obejdzie bez interwencji chirurga, więc jutro muszę podreptać do pracowni RTG i ładnie się uśmiechnąć do zdjęcia, a jeszcze ładniej do pana technika ( wtedy fotka będzie całe pół godziny szybciej)..... ludzie dobrze reagują na uśmiech, nawet jak mają kiepski dzień, chociaż niektóre przypadki są wkurzone notorycznie i wtedy trudniej się choćby do takiego delikwenta uśmiechnąć.....
wielbłąd zaparkowany na środku stołowego powoli maleje..... co rusz coś piorę, coś znajduję, coś wypada z kieszeni, albo zakamarków pokrowców czy kocy..... wczoraj zlokalizowałam Księżycowy Kamień od Tosia i uśmiechnęłam się pod nosem..... wyturlał się z bojówek, które wrzuciłam do kosza na pranie..... i pomyśleć, że to zaledwie kilka dni temu było, jak go dostałam..... na szczęście ten moment długo będzie w pamięci i śmiem twierdzić, że do następnego roku o tym nie zapomnę.....
nie ma dnia, żeby nie przypominało mi się coś zabawnego, albo coś ważnego..... dzisiaj kiedy tylko otworzyłam oczy, przypomniał mi się Wujek Stokrotek, który jedzie samochodem do wsiowego sklepiku, w piżamie w krateczkę i z soczystym uśmiechem na twarzy, bo któż mu zabroni? ano nikt! i nie ważne, że to niedziela była..... mają ludzie kościołowe odzienia, to ma i Wujek Stokrotek niedzielową piżamkę!.....
powoli ogarniam się w tej rzeczywistej rzeczywistości i właściwie dopiero wczoraj do mnie dotarło, że to już sobota i trzeba jakoś zacząć logistycznie ogarniać wyjazd na festiwal..... przecież to już w najbliższą sobotę..... nocleg mam zaklepany tylko jakoś połączenia PKP mnie nie nastrajają pozytywnie, a ludziów z pewnością będzie w pociągach mnogo, bo to koniec wakacji i każdy chce wrócić na czas do domu, żeby się przygotować do pracy, szkoły i innych inszości.....
temat pracy zawisł gdzieś w powietrzu i z powodu żeber, i trochę z powodu mego niechciejstwa do powrotu do złodziejskiej firmy..... przedwczoraj około 23-ciej napisała do mnie córka podopiecznej, że bardzo chce, żebym wróciła od 1- go września do jej mamy..... w sumie u Frały nie było źle, byłam tam w marcu i kwietniu, więc miejsce znam, ale wszystko zależy od tego co powie lekarz, bo jednak pchanie wózka inwalidzkiego z popękanymi żebrami to nie jest dobry pomysł..... a pewnie i stan jej się pogorszył, bo jakby nie patrzeć demencja to choroba, która postępuje dosyć szybko, a przecież minęły 4 miesiące odkąd tam byłam.....
na szczęście to tu, to tam pojawiają się jakieś nowe możliwości i jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było..... przy czym nie lubię słowa jakoś, bo ani ono określa coś dobrego, ani złego, z pewnością stan pt. "jakoś" nie jest niczym satysfakcjonującym, bynajmniej dla mnie..... ale jak to mawiał Tatulo " wyżej dupy nie podskoczysz, a jak się nie ma co się lubi, to czasem trzeba zostać z tym co jest".....
moje spanie w ostatnich dniach pokrzyżowało mi mój ambitny plan wygrania w totolotka..... w sensie wczoraj nie wysłałam kuponu, a przydałaby mi się ta wygrana, bo mam plan jak odkręcić kran! ale o tym sza.....
kawa się skończyła, deszcz za oknem jak padał, tak pada..... pora na śniadanie:) dla mnie smacznego, a Wam słonka w serduchach i uśmiechu na twarzy.....

Kilkanaście minut temu wróciłam znad morza...słonko od czasu do czasu mrugało zza chmur. Wojtuś ganiał się białogrzywymi falami. Morze szumiało a ja cieszyłam się przestrzenią i radością dziecka. Teraz pada sobie spokojnie...I ja wyciągnęłam z czeluści kieszeni coś od Tosia - ciepły w dotyku,wygładzony kawałek kory.Ma się rozumieć niezwykły...dobra muzyka - taka trochę księżycowa...Lubię tak czasem odpłynąć:) Tulanki oczywista lenciutkie ;)
OdpowiedzUsuńchwytaj i wykorzystuj na maxa wszystkie możliwości jakie się pojawiają.
OdpowiedzUsuńja też rozglądam się za lepszą pracą. wkurzają mnie trzy zmiany i chcę móc więcej czasu spędzać z dziećmi.
zdrowiej i dbaj o siebie. nie odwlekaj tego.
Witaj cicho Sza. Przykro mi że czujesz ból, lecz niestety wszystkich nas to dotyczy. Lecz jaki pozytyw. Docenienie. To już nie wszystkich nas dotyczy a potrafi zastąpić nawet ból. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńMiło tak sobie powspominać! Zdrówka Ci życzę. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńz tym totkiem, to wciąż masz szansę. 18 do zgarnięcia :) zatem proszę kupon wysłać, a ja potrzymam kciuki za wygraną (pewnie. też bym wygrać chciała, ale nie muszę być jedyna, więc jakby co, to możemy obie wygrać :)))
OdpowiedzUsuńprzede wszystkim jednak kciuki potrzymam za Twe zdrowie.
Ehhhh... ja też tęsknię.
OdpowiedzUsuńMyślałam ze bedzue mijać ą jednak narasta.
I pojawiają się wspomnienia z ktirymi łatwiej byłoby sobie poradzić wspólnie.
Łączę się z Tobą w bólu. A z racji tego ze mnie boli już mniej z chęcią bym to od Ciebie zabrała.
Baw się dobrze na festiwalu -z pewnością tam pozamiatasz nawet z bokach zebrem.
A wiem to bo mało znam takich życiowych silacxy jak Ty.
Widzę, że niezłe rozjazdy masz w te wakacje. Ale to dobrze, bo chyba dodają Ci energii i dobrości jakieś w duszy. Szkoda tylko, że z tym zdrowiem jest jak jest, trzymam więc kciuki, żeby było lepiej. A Wujka Stokrotka chyba polubiłabym dość szybko :) Pozdrawiam
OdpowiedzUsuń