sobota, 3 września 2016

Między dźwiękami.....

lampka nocna przypomina delikatnością cieni, że to już noc..... muzyka wypełnia zacisze, a moje myśli płyną spokojnie, to tu, to tam.....

i kiedy tak podsumowuję dzień, to mogę powiedzieć, że był dobry mimo wszystko.....

ostatnimi czasy obserwuję bardzo uważnie, co się gdzieś dookoła mnie dzieje, żeby nie przegapić ważnego momentu, tej jednej, najważniejszej chwili, kiedy trzeba stanąć na wysokości zadania, kiedy mimo swoich uczuć i odczuć trzeba przystanąć i powiedzieć poczekaj, popatrz, to trudne, ale możliwe..... posłuchaj, spróbuj, czasami nawet płacz, ale się nie poddawaj, bo potrafisz, możesz, dasz radę..... masz doświadczenie, z którego możesz korzystać, nie jesteś biedny..... przystań na chwilę, popatrz z boku, obejrzyj swoje dziś, bo tylko na dziś masz wpływ, wczoraj jest historią, jutro tajemnicą..... żyjesz dziś i czujesz dziś.....

przyglądam sie naszemu "kurczakowi" i wracam do czasu, kiedy to ja byłam takim małym, bezbronnym kurczakiem, kiedy to mnie tłuczono do głowy czym się dało, kiedy to mnie zalewała krew, że znowu nie wychodzi, że znowu jest pod górkę, że znowu ktoś podeptał mi moje poczucie bezpieczeństwa i godności,kiedy znowu opadały mi ledwo rozprostowane skrzydełka, bo ciężar codziennego życia był zbyt duży, żebym mogła go sama udźwignąć, a chciałam latać..... chociaż na chwilę zrzucić ten balast, odetchnąć i pozbyć się chaosu dookoła mnie i we mnie.....


pamiętam jak każdego dnia, z uporem maniaka słuchałam jakie to ważne, być systematycznym i robić to co mam do zrobienia, nie odkładać tego na później, zadawać sobie pytania i odpowiadać na nie, a kiedy zaczynam gonić to przystanąć chociaż na 5 minut i zapytać siebie po co? dokąd?dlaczego?..... pamiętam swoje zniechęcenie, kiedy ciągle było ciężko, a ja nie miałam już siły, ciągle upadałam i były momenty, że już nie chciałam wstawać, że to już nie ma sensu, że lepiej nie będzie..... 


i zawsze wtedy znajdował się ktoś, kto wyciągał rękę, kto ciągnął za uszy do góry, kto czasami skopał tyłek po to by mnie wkurzyć, bym w tej złości wstała i zaczęła walczyć o swoje życie, o to żeby było w nim bezpiecznie, spokojnie, dobrze..... żebym wstając rano, mogła spojrzeć w lustro i powiedzieć "cześć przezajebista", i uśmiechnąć się do siebie mimo wszystko, nawet jak jest źle..... i nie udawać, że jest dobrze jak nie jest, bo tak udawać wypada dla otoczenia.....


i kiedy patrzę na tego naszego "kurczaka", na ten wysiłek, czasami nieludzki, a czasami "po łebkach" to wiem, że jeśli tylko będzie chciał, to da radę..... ja w to wierzę, może momentami bardziej niż on sam, ale wierzę, że się nauczy i właśnie dlatego, że nie jest i jakiś czas nie będzie mu łatwo, lekko i przyjemnie, to odnajdzie swoją ścieżkę, po której pójdzie na własnych już nogach..... a później rozwinie skrzydła.....


zastanawiałam się też dzisiaj, nad swoimi relacjami z ludźmi..... ileż to było w moim życiu takich, którzy zranili, którzy okazali się inni, którzy wbili nóż w sam środek serca i dzisiaj wiem, że założenie, że wszyscy ludzie są dobrzy, nie ma większego sensu..... owszem nie wszyscy są źli, ale nawet ci dobrzy robią czasami bardzo złe rzeczy..... i pamiętam słowa " cokolwiek robisz myśl o sobie, o tym czy jest to dla ciebie dobre, bezpieczne, czy jest ci to potrzebne i co ci przyniesie, bo jeśli nie zadbasz o siebie, to nikt o ciebie nie zadba, a przecież nie żyjesz sama, żeby być czyimś oparciem musisz być najpierw oparciem sama dla siebie".....


zastanawiałam się nad mocą słowa "nie", nad tym jak trudno je wypowiedzieć, a jak wiele znaczy, jak bardzo może wpłynąć na zwyczajny dzień, niby nieznaczący, jak bardzo może wytrącić mnie z równowagi to, że nie potrafię go powiedzieć..... inaczej, dzisiaj już potrafię, ale pamiętam jak długo się go uczyłam i z jakim poczuciem winy i krzywdy wiązało się to, że go nie mówiłam, bo nie wypada, bo nie mogę, bo czuję się niepewnie, bo co wtedy kiedy je powiem..... 


paradoksalnie słowo, które jest kojarzone negatywnie, które jest przeczeniem, jest w pewnym sensie wolnością..... dokładnie określa potrzeby i granice..... nie chcę, nie potrzebuję, nie zrobię, nie życzę sobie..... trzy z pozoru nieistotne literki, które dają moc i chęć do działania.....


pamiętam, jak kiedyś było mi bardzo trudno, powiedzieć te trzy proste literki osobie bardzo mi bliskiej, pamiętam ten strach który mnie paraliżował i sprawiał, że klucha w gardle narastała latami, wtedy okazało się, że w moim ciele jest nadludzka siła powodowana żalem i złością, która jest w stanie wywrócić ponad 100kg mężczyznę, a mimo to dalej kurczowo trzymam się strachu, tylko dlatego, że go znam, że się nie nauczyłam dawać sobie pozwolenia na słowo "nie".....


i kiedy tak dzisiaj patrzę na naszego "kurczaka", to za każdym razem mówię mu Kocham Cię i wiem co mówię, bo mówię je nie tylko jemu, ale także i sobie..... każdego dnia kiedy wstaję rano, a moje ciało nie chce się poodkręcać,rozprostować i jest całe poplątane, obolałe i niepoczesane, to ja mówię kocham cię..... właśnie taką nieporadną, pokrzywioną, przecioraną przez życie..... bo czy można kochać innych, nie kochając siebie?..... czy można się dowiedzieć, czym jest miłość, jeśli nie kocha się siebie..... czy można kogoś przytulić jak to mówi kurczak "jak trzeba", jeśli nigdy nie przytuliło się siebie do siebie?.....


ćma wleciała i przysiadła na lampce, w głośnikach John Anderson w duecie z Vangelisem, moja herbata już zupełnie wystygła..... a to był dobry dzień.....




w obrazku i here you now.....




7 komentarzy:

  1. Kochać siebie to bardzo zdrowy egoizm.I wtedy te miłośc możesz przekazać innym.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytając.
    Pierwsza absolutnie pierwsza myśl która przyszła mi do głowy to to że wszystko dzieje się po coś.

    Egoistyczne to trochę myślenie nie podobne do mnie. Ale ! Co mi tam.
    Nie jestem Twoim przypadkiem.
    Pojawilam się w Twoim życiu po coś.
    Zresztą to działa w obie strony.
    Minie jeszcze wiele czasu a cierpliwość będzie naciagana do granic.
    Często niechcący bo z dziećmi tak bywa.
    Jednak masz coś co do tej pory wydawało mi się nierealne. Niedotykalne. Niemożliwe.
    Kochasz w pakiecie . Ze wszystkim.
    Biorę Cię z całym Twoim inwentarzem taka jaka jesteś bo jesteś wyjątkowa -tak to odczuwam.
    I nie byłoby to możliwe naprawdę nie byłoby gdybyś nie potrafiła kochać tak samej siebie.
    Nie można przecież dac czegoś czego się nie ma.

    I na koniec.
    Ja nie mam zamiaru malować się 15 razy dziennie.:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w końcu dojdziesz do wniosku, że malowanie się jest zbędne hyh :P

      Usuń
  3. Jestem na tym etapie.... i zaczyna mi być tym cholernie dobrze....


    Madrze napisane ta notka tak bardzo pode mnie pasuje ze czytajac ja mam wrazenie zecjakbym troche o sobie czytała.

    Szkoda tylko żem trochę lat zmarnowała by dojść do tego etapu ale podążam dobrą drogą.

    I tez tak myślę jak Smoczek Wszystko jest po coś. Po coś lod nam zsyła wrednego gnoja na drodze który nad skrzywdzi byśmy czegoś sie nauczyli zrozumieli co jest dla nas właściwe i gdzie nasze miejsce

    OdpowiedzUsuń
  4. widzę bardzo dużo swoich błędów w życiu, które były spowodowane brakiem umiejętności dbania o swój interes. i wciąż nie wiem, czy umiałabym się obronić mówiąc "nie".
    ale właśnie dzięki mojemu największemu błędowi życia mam moją córcię :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobrze, że ten "Kurczak" ma teraz oparcie w Tobie i widać, jakie to szczęście, że Ty to oparcie miałaś w kimś innym, kiedy było Ci potrzebne. I że teraz jesteś jaka jesteś. Takie to proste niby, i to słowo, "nie", takie pozornie łatwe, a wielu osobom tak ciężko przychodzi. A tak w ogóle - to fajnie, że to był dobry dzień.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jesteś bardzo ambitna,to wartościowa cechą,pielęgnuje ją w sobie. Kochaj mocno siebie i kurczaka. Bądź szczęśliwa. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń