dzień za oknem wstał już dawno temu..... ja dopiero niedawno..... powietrze jeszcze rześkie, ale za to podobno ma być ciepło od przedpołudnia.....
popijam kawę i próbuję ustawić sobie dzień, który prócz rytmu podopiecznej ma kilka chwil na mój rytm.....
jestem w pracy i dzisiaj jakoś tak myśli mi lezą do cmentarza..... pewnie zwyczajowo zapaliłabym świeczkę na grobie Królowej Matki, a tak mogę tylko wspomnieć.....
zastój mam pisaczy..... i zaległości mi się robią, ale jakoś nie umiem się przemóc i usiąść na dłużej, żeby sklecić coś z sensem..... a w kolejce czeka notka o ambitnych bobrach, o nowej pracy, o tym co tu ciekawego.....
chyba jednak pójdę na taras pooddychać..... zanim wszyscy wstaną.....
Odpoczywaj i czekaj na natchnienie! Samo Cię dopadnie! Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńTak . Wena przychodzi sama .
OdpowiedzUsuńJa swojej kupiłam buty .
Chyba pierwszy trafiony prezent w życiu .
Ściskam
Takie oddychanie na tarasie kojarzy mi się z orzeźwieniem i porządnym przewietrzeniem głowy. Może właśnie tego Ci teraz trzeba. A jak wena wróci, to wrócisz i Ty.
OdpowiedzUsuńJa w sumie też wolę "Closer" ale jest raczej mało optimistyczne, a tym razem, dla odmiany, chciałam, żeby było pozytywnie :) Dzięki za pakiecik!
OdpowiedzUsuńja się trochę "wyrwałam z zastoju. u nas cmentarz coroczna tradycja. W tym roku do zacnego grona dołączyła również i babcia. moi rodzice już nie mają rodziców a ja dziadków.
OdpowiedzUsuńja w tym roku nie byłam na cmentarzu.
OdpowiedzUsuńale myślałam i wysłałam te myśli do Niej.
każdego roku się dziwię, ze to już kolejny. tak szybko minęło 7 lat.
zastój pisarczy rozumiem w pełni :) ale w końcu i on minie. przynajmniej ja mam taką nadzieję. nic jednak na siłę :)
póki co oddychaj rześkim powietrzem. u mnie niestety upały. w weekend udało mi się na szczęście pogrillować nad jeziorem ze znajomymi i mimo, ze uciekałam do cienia, to i tak idiotycznie się opaliłam, np opaliły mi się okulary na twarzy. ze już nie wspomnę o jednej nodze. "piękności" ze mnie ;)))
To mój trzeci Dzień Matki, kiedy mogę jedynie dla niej znicz zapalić..
OdpowiedzUsuńZastój pisaczy dopada i mnie, ostatnio zawsze kiedy siadam do klawiatury. Czuję się wtedy jak pianista co zapomniał nut i akordów ledwo siądzie do pianina...
To sie 3maj tam i niech twój zastój pisaczy się odpierniczy od ciebie!
Wcale nie musi Pani napisać, powiedzieć, rozebrać się i oddać nieznanemu człowiekowi. Nie musi. Imperatyw konieczności tutaj nie jest dobry.Dla higieny winnyśmy mieć miejsce gdzie jesteśmy wolne, niezobowiązane. Miejsce gdzie nikt nas nie będzie rozliczał a jeśli to możemy go spokojnie zignorować.Tak wielu ludzi tak coraz mniej potrafi pooddychać na tarasie. Popatrzeć, posłuchać i pooddychać na tarasie. Tak wielu ludzi już nie potrafi się tulić do siebie oddychając na tarasie w jakiejś symbiozie z wszechświatem i ku jego uspokojeniu.
OdpowiedzUsuńoddychaj Sza... ja tak właśnie zrobiłam, uczesałam myśli i od razu mi lepiej... chyba.
OdpowiedzUsuńSzczególnie interesują mnie ambitne bobry. Czekam.
OdpowiedzUsuńZnów zostałam zniewolona Pani obrazkiem "profilowym"...hm...wiedzieć kto jest tam gdzie ona patrzy...może na mnie...
OdpowiedzUsuń