tak się rzuciłam w wir pracy, że właściwie gdyby nie twarzoksiążka to zupełnie bym zapomniała.....
.....moje dni mijają jeden po drugim, wypełnione obowiązkami i w sumie to nawet dobrze, nie mam czasu myśleć za dużo, ani błądzić po ciemnych zakamarkach mego "umysła"..... prochy od depresji działają, tylko skutki uboczne są dosyć "ciężkie" do zniesienia..... zwłaszcza z drugiego piętra i nazat.....
..... wspomniała mi się Kayah, dawno temu, gdzieś na samym początku tej pisanio-bazgraniny ją wrzucałam..... możliwe nawet, że też 8-marca..... i takoż uczynię i dziś.....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz