niedziela, 13 marca 2022

Oj niedobrze.....


..... dobrze, jak nie za dobrze, bo jak jest za dobrze, to musi być hurtowo źle.....


i tak sobie myślę, że coś w tym jest, bo jak już trafiłam w dobre miejsce i ludzi, to się po 3 tygodniach spierniczyło, a właściwie ja się spierniczyłam..... nie, nie ze schodów, ale ciało mi się znowu zepsuło, jakkolwiek to brzmi..... 

a było to tak, że tydzień temu w piątek ( jak co tydzień z resztą), miałam istne urwanie rewersu z ogarnianiem podopiecznych i ich domu..... i oczywiście czerwona jak burak, upocona jak mysz uciekająca przed kotem zostałam zawezwana, żeby ogarnąć moją podopieczną, po powrocie ze spaceru, bo co jakiś czas znajomi ją na one zabierają..... a że koleżanka podopiecznej nie chciała mi pomóc ( franca jedna) to wyleciałam bez kurtki i chociażby szalika przed dom, w sensie za jego drzwi, żeby podopieczną przejąć..... no i wylazło wyłażenie z domu na letniaka, bo w środę zaczęły się pierwsze nerwobóle międzyżebrowe.....

..... zawsze jestem zaopatrzona lekowo, więc się zbytnio nie przejęłam, do momentu kiedy po dwóch dniach dolegliwości zamiast mijać, zaczęły się nasilać i w obecnej chwili mam nie tylko nerwoból międzyżebrowy, ale i podłopatkowy z rozszerzonym spektrum ( że tak delikatnie to nazwę)..... przy każdej zmianie pozycji ciała, wyję z bólu wewnętrznie ( bo przecież nie będę darła otworu gębowego na głos przy ludziach), nerwoból opanował cały lewy bok, nawet się zaczęłam zastanawiać, czy mi żebra nie pękły, bo ból o wiele większy niż przy onych pękniętych, co też onegdaj na sobie testowałam.....

leki nie pomagają, wygrzewanie termoforami, plastrami i innymi mazidłami na podobne dolegliwości nie daje ulgi, a ból jest silny do tego stopnia, że mnie budzi w nocy przy najmniejszym ruchu..... wściec się można, bo gwiazdy i kreml widzę za każdym razem kiedy się kładę do łóżka, kiedy wstaję, kiedy się muszę nachylić..... kilka lat temu bywało gorzej, ale leki pomagały, nie jakieś tam super mocne..... a w tej chwili nawet nie bardzo mam jak sobie pomóc i jeszcze na dokładkę pracuję, więc moja niedyspozycja przekłada się bezpośrednio na moją podopieczną.....

nawet nie zaglądam do wujka gugla żeby mi podpowiedział co to może być, bo poczuję się jeszcze gorzej niż teraz, a jeszcze się zacznę bać, że to jakies objawy guza czy innej cholery..... chyba, że to kolejna odsłona paskudy, bo coś dawno jej nie było w kosmicznym nasileniu.....

do poduszki został mi Łysy, którego ofkoz planktonicznie uwielbiam














2 komentarze:

  1. Rozumiem taki ból, bo sama kiedyś przechodziłam, a i dzisiaj czasami się odzywa. Zaaplikuj sobie mocny środek przeciwbólowy, po to je wymyślono, aby pomagały.Lek na receptę, bo te wszystkie bez, mają mniejszą moc oddziaływania,\.
    Zdrowiej razem z nadchodzącą wiosną. Przesyłam dobre myśli.
    PS Kieyś pisała tutaj Kasia Bialutka , ta z trzema synkami. Nie wiesz co z nią? Lubiłam ją czytać
    PS2 Mnie pomaga doreta

    OdpowiedzUsuń
  2. Ostatnio sie wywalilam i tak poobijalam kolana ze utykalam przez tydzien... koszmar wstawac, zgiac noge. Ostatnio wszystko mi leci zlap, za co sie zlapie to spierdziele. Trzymaj sie cieplutko.

    OdpowiedzUsuń