no i pierdutło...
straciłam wczoraj pół dnia, na urzędy itp. itd. a dzisiaj od rana to co zwykle, czyli życie na czas, na wyznaczony posilek o godzinie, zakupy w biegu, obiad i... i pękłam... podniosłam głos na nestorkę... i nie dość, że mi teraz idiotycznie z tego powodu, to jeszcze dostałam podziękowanie za opiekę w takich słowach, że... a ciul z tym, tyle że zabolało do żywego... oczywiście to ja jestem ta najgorsza i mam wszystko w dupie... zabolało chyba bardziej niż zwykle, bo to dla niej zostałam w tym cyrku, dla niej załatwiam te wszystkie papierologie, użeram się z urzędami, adamsami i całą resztą świata, żeby się nie tułała po jakiś dps-ach czy innych umieralniach ( bo tam widzą ją adamsy najchętniej), żeby mogła spokojnie i z godnością dożyć swego... no to teraz mam za swoje... dałam palec to chce rękę i jeszcze więcej, a i to jest źle... czasami myślę co ja z tego mam, prócz arytmii, stresu, siwych włosów i gówien które sprzątam, odparzeń które leczę i ciągłego dopierdalania... jednego dnia chwali mnie pod niebo przed wszystkimi, jaką to ma dobrą córkę, ale jak czasem dopierdoli to mam dość... nie wytrzymałam, powiedziałam że skoro tak to jutro dzwonię do firmy i jadę do roboty, zostanie sama bo nikt się nią nie zajmie... poniosło mnie i wiem że nie powinnam, ale tym razem szarpnęło do żywego, bo nie dość, że nie jest łatwa w obsłudze i współżyciu, nie chce współpracować jeśli chodzi o ogarnięcie jej chorób na tyle żeby nie cierpiała w bólach, to jeszcze napieprza tam gdzie najbardziej boli w jedyną osobę, która jej została... nigdy nie byłam z nią blisko, ale teraz nawet nie mam ochoty się zbliżać na milimetr... zmilczałam raz, drugi, tysięczny, ale dzisiaj się przelało... no kuźwa wiem że jej też niełatwo, że nie umie się pogodzić z tym, że jest zależna od kogoś, ale mogłaby się czasami zwyczajnie zamknąć... w takich chwilach żałuję, że wróciłam z Irlandii... chociaż jakbym została, też bym żałowała, tyle że na dystans... i po jaki ciul człowiek ma sumienie?... chyba żeby się męczyć... i wcale nie chcę żeby mnie chwaliła i dziękowała, wystarczy ja przestanie dopierdzielać na każdym kroku... wtedy będzie znośnie....
Nie rozumiem co znaczy "poniosło mnie". Po prostu powidziałaś, wreszcie powidziałaś. Przecież to w Tobie jest. Ile można w sobie dusić emocje? Po co? Więc się nie obwiniaj i sobie nie zarzucaj że zrobiłaś źle. Zrobiłaś dobrze i w końcu trzeba było. Klnij, bluzgaj i mów co Ci na wątrobie leży. Tak trzeba.
OdpowiedzUsuńNie wyjerzdżaj na zieloną wyspę please.
I ujęłaś mnie deklaracją że mogę być bosem.
nie wyjadę Bossu, nie mam jak, a z resztą zielona nie dla mnie... ładne widoki, ale pogoda deprechowa...
UsuńWitaj Sza. Niektórzy z nas mają ,wciąż pod górkę, kiedy innym wydaje się manna spadać z nieba. Nie wiem dlaczego tak jest? Tego. nie można nazwać sprawiedliwością. Niedocenienie, niewdzięczność. A przecież wystarczyłoby proste dziękuję, czy też chociażby niewielki uśmiech, choć piszesz że tego nie chcesz. Lecz to czasami tak wiele. Trzymaj się cieplutko. pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńech, w mordę... to co? po kielichu czegoś mocniejszego;)
OdpowiedzUsuńi, kochaniutka, nie miej sobie za złe, że wygarnęłaś.
czasem człowiek musi, inaczej się udusi.
Ścieżka 339
OdpowiedzUsuń794 313 466
no i się rozbeczałam...
UsuńDlaczego?
OdpowiedzUsuńa tak jakoś... może dlatego, że jestem teraz jak jajko bez skorupki...
Usuńech wpisałam ale znikło gdzieś... bom jak jajko bez skorupki jest chwilowo...
UsuńNo a przyłączasz się?
Usuńsię oczywiście że się przyłączam
UsuńNie wiem jak, ale utknęłam w notce sprzed miesiąca i przez to myślałam, że znów nic nie piszesz..
OdpowiedzUsuńNo wiesz.. sumienie dawno uważam za coś co sprawia najwięcej kłopotu, bo ci co je maja ograniczone mają łatwiej i lepiej im się żyje.. nie na darmo sie tez mówi o twardej dupie.. a ty przecież jesteś CZŁOWIEKIEM, który ponad siły człowiecze został w pojedynkę ze wszystkim, sam przeciwko światu, więc co sie dziwisz, że pękło? nie łam się tak bardzo, podejrzewam, ze Nestorka raczej z tych co to obleciały ją twoje słowa, pewno sto razy mniej niż ciebie , tym bardziej, że niesprawiedliwe usłyszałas.
Trzymaj się!!!
Przytulam
Loonei
Ja nieraz też tak mam, że żałuję swojej decyzji. Ale ktoś musiał, bo mam tylko brata, lecz on się niezbyt kwapi do powrotu, gdyż jak się wyraził "nie po to się wyjeżdża, żeby za chwilę wrócić". Łatwiej powiedzieć niż zrobić. Jechałbym nawet jutro do Londynu (tam byłem), tylko na bilet nie mam. No i rodzicielki nie mogę zostawić - niby "sama sobie świetnie daje radę" (przynajmniej tak twierdzi), toteż wiem, że niestety nie mówi mi całej prawdy. Potraktowałem jak szczegół i tyle. Wszelkie komentarze puszczam mimo uszu. Czasu niestety nie cofnę, a chciałbym. No cóż, taki mamy kraj. "Lajf is brutal and full of zasadzkas" jak mawiał mój kolega z liceum - tej wersji się trzymam. Pozdroovka! PS. Ja jednak wolę remix'y, choć niektóre są rzeczywiście do kitu:)
OdpowiedzUsuń