poniedzieałek...
7:00... zwlekłam z łóżka odwłok, bo dzisiaj urząd pracy... i jeszcze ten PCPR... totalny zawias mnie trzyma... miękka jak jajko bez skorupki czuję, że już dawno straciłam wiarę i w sztukę i w cokolwiek... nosz kurwa mać! burdel w moim mózgu sięga zenitu... nie umiem utrzymać nerwów na wodzy i albo beczę, albo drę japaczkę z byle powodu... w ułamku milisekundy osiągam fortissimo possibile... nie umiem się cieszyć... jedyne myśli to przeżyć,albo pierdolnąć na zawał, ale tak raz, skutecznie i się uwolnić od tego całego pierdolnika... bo to już kurwa nawet nie jest wegetacja... i mam gdzieś, że inni mają gorzej... pocieszać się, że w tym jebanym kraju jest tak jak jest, też już nie umiem... z resztą co to za pociecha, że tysiące ludzi jak nie głodują to żyją na granicy ubóstwa... wygrałam w totolotka... tylko co z tego... czynszu z tego i tak nie zapłacę... kiedyś bym się ucieszyła, że gwarantowana 4 w plusie, a do tego 3 normalnie... a teraz trzymam w ręku te 126zł i zastanawiam się co z nimi zrobić... nawet się upić nie chcę... z resztą, to za proste... no bo załóżmy, że się nawalę jak szpak... i co dalej?... dopiero się zacznie cyrk... a z moim kozackim szczęściem to jak raz pomylę leki, albo insulinę dla nestorki... i jeszcze te sny, że się szlajam po burdelach, dając dupy za kasę... może to jest rozwiązanie, tyle że kto poleci na stare, zdezelowane pudło? teraz młodociane galerianki w cenie... nosi mnie w środku... z niemocy... ze złości... z bezsilności... z ludzkiej głupoty... jak na żywego trupa, to i tak nieźle, że w ogóle coś czuję, prócz arytmii, chociaż wolałabym inny zestaw... poproszę ten z prozakiem w tle, tylko tak żeby nie łykać tych pierdolonych pastylek na szczęście... żeby mi tylko nerw nie puścił już na miejscu, bo znowu wyjdę na labilną kretynkę... negocjacje z perspektywy dywanika-podnóżka mi się nie widzą... nosz w dupę palec ogarnij się kobieto!.... no to się ogarniam... i mija godzina, dwie i znowu ten sam misz-masz i dalej polka galopka... zastanawiam się czy to ja jestem takim debilem, że nie potrafię niczego załatwić pozytywnie od miesiąca ponad, czy to może urzędnicy, z którymi rozmawiam, są jak najbardziej jebnięci... 8:05... zbieram się budzić nestorkę... musi niestety zostać sama na pół dnia... tylko kobieto nie myśl o tym... pojedź, załatw i wróć... zaciśnij jeszcze na chwilę zęby... i nie daj się pierdolonym urzędasom.... przeżyj...
Dopisek...
...no to wróciłam... i właściwie to mogłam wcale nigdzie nie jechać... UP,PCPR ,ZUS... i jak patrzę na tych "debili" urzędników, to się zastanawiam, za co kurwa biorą pieniądze?... no za co?... bo z pewnością nie za to, co mają napisane na tych jakże szumnie brzmiących wizytówkach z magistrami, doradcami i specjalistami... chyba, że zaczną tam na owych drukować "straszy referent d/s pierdzenia w stołek"... w jakimże to przepięknie pojebanym państwie przyszło mi żyć... paradoksem jest, że im bardziej jestem uwiązana w domu, tym więcej i szerzej widzę ten pierdolony absurd... rzygać mi się chce, no rzygać mi się chcę kiedy na to wszystko patrzę... i już nie znajduję nazwy na emocjonalny stan, w którym jestem... zabrakło mi słów... jeśli coś musi pieprznąć tak, żeby ten cały koszmar się skończył, to niech pieprznie... lajf nał teraz... tylko porządnie, bo ja już nie mam siły... na tę walkę z wiatrakami... zlituj się życie i daj żyć godnie jak człowiek... a jeśli to sen, to niech mnie ktoś kurwa obudzi!!!...
ileż tu emocji...mało mi lapa nie rozsadziły;) chciałabym napisać coś optymistycznego i pocieszającego ale... biorąc pod uwagę moje samopoczucie to nic z tego:( więc, kochana, zepnij się jak pośladki cioci Fredzi i 'nie daj się tym pierdolonym urzędasom'!
OdpowiedzUsuńCzłowiek nie sznurek, wszystko przetrzyma. Nawet z najgłębszej, najczarniejszej d*** wyłazi tunel na zewnątrz. Ciężko jest tylko się przez niego przeciskać, i na dodatek ubrudzić się łatwo. Wypatruj światełka.
OdpowiedzUsuńoby to nie był pociąg...
UsuńNie papuguj ode mnie. Takie klimaty autorsko chronione.
OdpowiedzUsuńAle mam pomysła. Skoro dołączasz to mamy już bandę ( ja oczywiście jako boss ) i może wyrwiemy parę chwastów.
Nie dawaj się skurwielom. A jak już walniesz w kalendarz to też coś napisz.
Pamiętaj jest jedna zasada przewodnia - a jebać to wszystko. Tylko z własnego doświadczenia wiem że łatwo to się tylko mówi.
I pisz - to pomaga.
no fakt... fuck it! a takiego bossa to ja chcę!
Usuńczwórka w totka;) jesteś szczęściarą....126 zł. ja bym skakała za radości że tak dużo kasy. zrobiłabym zakupy spożywcze jakieś. do wypłaty zostało mi 30zł w kieszeni a wypłata końcem tygodnia. ;) ciesz się chwilą;) bo każda może być tą ostatnią.
OdpowiedzUsuńnie skupiaj isę na tym jakie ten kraj i jakie to wszystko jest chujowe..nie ma sensu zwariujesz od tego
Ehhh... pierdolę... nawet nie wiem, co Ci napisać... to może jeszcze tylko kurwę dorzucę. I chuja.
OdpowiedzUsuńŚciskam, Maleńka :)