….wróciłam
do zacisza….leniwy spacer po zmroku….choć chłodno i wilgotno to
tak trochę jak dawniej….spacer dla przyjemności łażenia….na
niebie już widać gwiazdy….jeszcze bez chmur….z głową
pomalowaną na jeszcze bardziej czerwony niż czerwony brodzę w nim
myślami….na ulicach pusto i cicho….prowadzi mnie echo własnych
kroków…spokojnych….miarowych….pewnych celu….wracam do
zacisza…robię herbatę….siadam w fotelu i nareszcie łapię
oddech od wspomnień….teraz niech tylko się dzieje…..to co ma
się dziać….nigdy nie zrozumiem dlaczego wieje Wiatr….dlaczego
targa liśćmi wiadomości….przykleja jedną obok drugiej na szybie
mego okna…ale już nie chcę czekać na kolejny świst
przeciągu….pojawi się bez względu na to co zrobię….i na to
czego nie zrobię…..a ja na zimę okryję się ciepło śniegową
kołderką….by się obudzić życiem….zakwitnąć….na kolejną
wiosnę….
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz