obudziłam się o 1:20
zlana potem od czubka głowy do stóp i wystraszona jak małe dziecko.....
zdziwiona, bo przecież nie stało się nic , co mogłoby obudzić strach..... już zapomniałam, że nic się nie musi takiego dziać, żeby ciało odpowiedziało obroną na przeszłość..... przecież to całkiem normalne kiedy zaczynasz robić porządek z PTSD..... jestem po pierwszej rozmowie..... to ma prawo boleć, to ma prawo tak być.....
zapaliłam papierosa i wróciłam do łóżka..... dość szybko zasnęłam, bo tabletka jeszcze działała.....
za to teraz, obudziła mnie złość.....o 6:30..... mój własny gniew, który okazał się być tak silny, żeby mnie obudzić..... przecież miałam taki dobry sen, w żółto czerwonych barwach..... śnił mi się mecz i moja radość, to czemu obudziła mnie złość.....
nie na darmo się mówi, co z resztą jest naukowo udowodnione, że największą siłą na świecie są gniew i nadzieja, bo motywują do działania, dają siłę do realizacji.....
nie lubię złości, ani gniewu, bo strasznie spina mi ciało.....
zrobiłam kawę, otworzyłam okno..... a chłód dzisiaj jest dojmujący i taki nieprzyjemnie oblepiający.....
wyciszam myśli, sprawdzam co do ogarnięcia w codzienności, włączam muzykę żeby się ukołysać..... złość powoli przechodzi..... patrzę na czerwień paznokci stukających w klawiaturę..... dotykam swoich dłoni i znowu przypominam sobie jak są zaskakująco delikatne..... mimo odcisków które zostaną już na zawsze, mimo "skóry nosorożca", którą co roku funduje mi słońce, mimo chemi którą je oblewałam w pracy, mimo drobnych bruzd, które zaczęły się z czasem pojawiać na poszarpanej linii życia.....
chciałabym żeby tak było z moim sercem, żeby pozostało delikatne mimo wszystko, a przecież każdego dnia pojawiają się nowe rysy i blizny.....
za kilka dni jadę..... i cokolwiek by nie było poradzę sobie, bo mam cel..... i tyle jeszcze rzeczy do zrobienia..... odkładane na wieczność prawo jazdy, niewydany tomik, podróż do Hiszpanii..... i kilka innych poboczności.....
zostawiam sobie zapalone światło.....

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz