czwartek, 18 września 2025

Myśli porozrzucane.....

Ostatni czas nie jest łatwy.....

w nocy niesen, w dzień galop.....

w międzyczasie wyłażą demony przeszłości, otwierają się stare blizny, które czas najwyższy porządnie zaopatrzyć.....

snułam się wczoraj ulicami wielkiego miasta, mego rodzinnego miasta, szukając ukojenia w codziennych zajętościach i sprawach, które też wołają "załatw mnie teraz"..... przypomniałam sobie nawet o obiedzie..... tak dawno nie jadłam ruskich pierogów.....

poszłam do baru, który naprawdę dobrze karmi, uśmiechnęło się do mnie małe lustro, napotkane po drodze..... zatrzymałam się na chwilę i wcale nie miałam zamiaru się do niego uśmiechać..... włosy rozwiane, twarz zmęczona,szarość kamieniołomów pod oczami..... a jednak uśmiechnęłam się, do samej siebie.....

 jedząc patrzyłam przez szybę na biegające po rynku dzieci, na kamienice, które znam od dziecinstwa i delektowałam się smakiem ruskich pierogów z cebulką, prawie zapomniałam ich smak..... tak jak większość smaków życia..... 

czasem kiedy je sobie przypominam, budzi się potrzeba powrotu do niedawnego spokoju miejsca i bezczasu, która nie jest tęsknotą..... to bardzo przyjemne uczucie, nienaznaczone przymusem.....

poszłam nad jezioro, a tam pozwoliłam by wiatr smagał mi twarz, rozwiewał myśli na wszystkie strony..... by niespieszne kroki i wgapianie się w chmury odwdzięczyło się zgodą na to co już było, co jest i co będzie..... autoterapia zmysłów.....

w piwnicy Piano Baru, urodziłam zaczyn na wiersz..... pod czujnym okiem B.B Kinga..... patrzył na mnie przybity do ściany, uwięziony w portrecie i ciszy Piano Baru..... taie klimatyczne miejsce, a żyje tylko w poniedziałi, kiedy przychodzą do niego Tragarze zdań..... czerwień cegieł na ścianach pamięta czasy Księżnej Elżbiety, a pianino w kącie zasnuwa mgiełka kurzu..... 

wróciłam do Szato..... zmęczona, ale spokojna..... spokojna, mimo czającego się w ukryciu PTSD..... na nie też przyjdzie w końcu czas.....

a dzisiaj idę odebrać mój "Traktat o łuskaniu fasoli" i "Rtęć"..... herbaciane wieczory z zapachem farby drukarskiej czas zacząć.....





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz