niedziela, 1 maja 2016

Majówka.....

słońce za oknem takie, że aż chce się wstać, chce się iść, chce się oddychać.....


wiosna..... nareszcie wiosna, wyczekiwana, ciepła, zaczynająca pachnieć..... tam w Strande też była wiosna, bo tulipany po kilku tygodniach od urośnięcia i zawiązania się pąków, w końcu zakwitły, ale..... co to za wiosna kiedy pada i śnieg, i grad, i jest zwyczajnie zimno, a kiedy wystawiasz twarz do słońca to czujesz chłód wiatru który smaga policzki wilgotnymi igiełkami.....


a tu od wczoraj coraz cieplej i chociaż czuć północny wiatr, to jest przyjemnie.....


od kilku dni dłubię w archiwach..... udało się odzyskać całego bloga, dzięki wesołemu Ludziu..... co prawda będę musiała w podzięce zaśpiewać i zatańczyć, ale co mi tam! zatańczę tanieć św. Wita, zaśpiewam najładniej jak potrafię i nawet dam buziaka wew czółko, bo mam to co było w jakiś sposób cenne, "odzyskałam" całkiem spory kawał mnie samej i moich wspomnień wszelakich.....


powoli ustawiam sobie plan na wakacje i powrót do pracy..... jakoś muszę posklejać te puzzle, żeby wszystko miało i ręce i nogi..... sierpień chcę mieć wolny, bo i Biedrony i cała masa innych atrakcji, a i Inorock pod koniec..... i kawałek lipca też by się przydał, bo..... no bo się przyznam urodziny mam i chcę je spędzić w kraju, może mnie gdzieś duch przygody pogna..... 


i powoli myślę o odświeżeniu szato, żadne tam pańskie fanaberie, ale chociaż odmalować, bo już patrzeć nie mogę na to, co się na tych ścianach wyrabia, a przecież chcę, żeby było ładnie i tak po mojemu..... taki prawdziwny remont, to jednak grubsza sprawa, bo przebudowa łazienki to nie jakieś tam fiu bździu małe miki, więc mus poczekać, a i założenie jakiegoś racjonalnego ogrzewania to i kosztowne, i konieczne, i musi być przemyślane..... więc może by tak wszystko razem, za jednym zamachem i jednym syfem ogarnąć..... 


a na razie mamy 1 maja i zgodnie z moją nową, świecką tradycją, nie będę grilowała, ani takie tam..... ot tak zwyczajnie wybiorę się na kawę do kawiarni, spacer po zakamarkach wsi mej, może nawet ubiorę moje niebotyczne szpilki w kolorze młodego wina, chociaż to może być samobójstwo, albowiem odwykłam od chodzenia na szczudłach, a silnego męskiego ramienia do podparcia niet ;) i chociaż doskonale wiem, że wystarczy jedno słowo w odpowiednim kierunku i ofert ramienia się znajdzie kilka, to jednak nie o takie ramiona chodzi..... 


nie ma się co rozmieniać na drobne, na namiastki, na substytuty, bo energia życia to zbyt cenny dar, by go trwonić na tych, którzy nie zasługują..... każdy chce się pogrzać przy ciepełku, bo to fajne i miłe, tylko nie każdy to docenia i nie każdy potrafi dorzucić kilka choćby suchych gałązek do ognia..... 


zaczynam widzieć jakąś równowagę, a co więcej podoba mi się to i zaczynam jej na prawdę chcieć, już nie w sensie marzeń..... i podobają mi się..... podobają mi się moje dziwactwa i już chyba raczej z nich nie zrezygnuję..... i niech się ze mnie śmieją, że wiozę do domu pół walizki kamieni  muszelek, wolno mi! moja walizka, moje kamyki, mój uśmiech kiedy na nie patrzę.....


i tak jeszcze apropos szato, wczoraj w rozmowie, przypomniało mi się jak wyglądało "moje" poddasze, z ceglaną kuchnią, koralami grzybów wiszących nad głową, z dębowymi półkami i chociaż była to wieczna prowizorka, to akurat ten kawałek przestrzeni był taki swojski i ciepły, widać w nim było serce..... i tak sobie pomyślałam, że kiedy już będę meblowała szato po remontach, to koniecznie salon będzie jedną wielką biblioteką, z książkowymi regałami po sufit i półkami płytowymi, bo zamierzam w końcu zacząć kupować też płyty z moją najulubieńszą muzyką i już mi się włos na głowie jeży ileż to wyrzeczeń będzie, żeby nabywać, ale to nic..... jeśli choćby tylko to ma po mnie zostać, to i tak warto..... 


myśli mi się porozrzucały, ale to przez to słońce..... płyną sobie wolno, jak obłoczki i wcale nie czuję w nich chaosu..... miłe uczucie..... i jeszcze jedno wspomnienie całkiem niedawne mam, takie ciepłe i moje..... pierwszy raz z pracowej podróży, wróciłam do domu, w którym nikogo nie ma..... zawsze była Królowa Matka..... i doskonale pamiętam dzień, kiedy wróciłam od niej ze szpitala na kilka dni przed jej odejściem..... i tą pustkę w domu i w sobie..... a teraz, kiedy niemal o świecie weszłam do domu, poczułam się u siebie, na prawdę u siebie, a Jej było pełno, ale pełno radośnie i nawet nie kłuły w oczy jej rzeczy, które jeszcze są..... i pewnie jeszcze długo będą, ale nie przeszkadzają, nie drażnią, nie budzą przykrych wspomnień..... wręcz przeciwnie, sprawiają, że ten dom żyje na swój tajemniczy, magiczny sposób..... i zakwitła mi myśl, żeby poskładać z fotografii historię, moją i moich rodziców, a nawet dziadków, bo jakoś nigdy nie było w tym chronologii, a raczej chaos panował w zdjęciach..... chociaż to zostanie po mnie, nie wiem na jak długo, ale póki jestem będę miała "żywą pamiątkę" :)


no dobra dość tego fizolofowania, bo pogoda piękna i szkoda jej na siedzenie w domu..... idę pooddychać lasem, popodglądać mrówki, a może jeszcze coś ciekawego w oczy mi wpadnie.....


Wam życzę udanej, radosnej i pełnej spokoju i relaksu majówki :) a w obrazku pani, którą bardzo lubię:)




.....i niech sobie plumka.....

13 komentarzy:

  1. Czytam tę notkę i coraz szerzej i radośniej się uśmiecham. W końcu zrzuciłaś z pleców wór pełen ,,kamieni". Masz plany, chcesz spełniać swoje marzenia... niemalże czuję jak głęboko i swobodnie oddychasz Tak trzymaj :)Buziol :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Się szykuję tylko czerwonego dywanu nie mam;))

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo mi się podoba to co się z Tobą dzieje, bardzo mi się podoba
    trzymaj to

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie też się podoba. I mam taką cichą cichutka nadzieję że choć troszkę troszeczkę się do tego przyczyniam. No przyznaj nikt nie ćwiczy kegla Jak my ☺ w remontach jestem dobra wiesz J tym. Może zostaw to na sierpień ? ☺

    OdpowiedzUsuń
  5. Najważniesze to złapać wreszcie świeży oddech i jaśniejsze spojrzenie w przyszłość. I aby chciało się chcieć :)...
    Mnie się też marzy jeden pokój wypełniony po brzegi książkami, który mogłabym nazwać szumnie biblioteką, póki co regały porozstawiane po całym mieszkaniu gdzie jest tylko wolne miejsce, a miejsca już brak.
    A co z tym odzyskiwaniem archiwów? mówisz o kompie, czy może jakimś cudem da się to wyszarpać z zakamarków interii?

    OdpowiedzUsuń
  6. Czas płynie tak szybko, dopiero wyjeżdzałaś, a już jesteś z powrotem. Przecież dopiero były Święta, te z choinką...Szczęśliwie jest być sobą, czy to ważne co powiedzą inni? Oni i tak życia za nas nie przeżyją. Niech idą precz:-)

    OdpowiedzUsuń
  7. A tego bloga to odzyskujesz, ale z kompa, tak? bo z Interii to raczej się nie da?

    No i wewnętrznie fajnie ci się dzieje, takie poskładanie, radość, akceptacja.. tak trzymac!!


    Co do ramienia...Bardzo dobrze, ze tak na właściwe ramię wolisz liczyć.. zacytuję piosenkę Kasi Kowalskiej:
    "co jeśli szczęście minie cię
    spętane ręce widząc twe
    czy warto iść pod prąd
    odpowie tylko serca głos "

    Ale wiesz przecież,że przyjacielskie ramię też dobrze wspiera na szczudłach :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo bym chciała zobaczyć, jak tak śpiewasz i tańczysz w podzięce. Zaciekawiło mnie też słowo "szato". To oznacza mieszkanie, tak? Skąd się wzięło? To jakiś regionalizm, czy Twoje własne słowotwórstwo? Bo w tym jesteś niezła :)

    I jeszcze - "nie ma się co rozmieniać na drobne, na namiastki, na substytuty, bo energia życia to zbyt cenny dar, by go trwonić na tych, którzy nie zasługują" - powiedziane w samo sedno!

    Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szato to moje zacisze a z francuskiego zamek, a ze moj domek moja twierdza to jest szato :) i zapożyczyłam to z rozmow z moim znajomym jednym on tak nazywa swój dom :)

      Usuń
  9. Och tak, czuc tu swiezy powiew wiosny, planow tysiace, energia, cieplo i.. Pozytywne oko, moje najulubione jak mawial Puchatek.
    Ech... Zeby tak na kazdego wiosna dzialala jakiz bylby piekny swiat!!!
    Wizja nowego mieszkania - cudna.. Zamyslilam sie nad wlasna, nowa. Hmmmm... ;)
    Buziaczki lizaczki cukiereczki, caluski... Zostawiam sama slodycz!!! :) :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Och tak, czuc tu swiezy powiew wiosny, planow tysiace, energia, cieplo i.. Pozytywne oko, moje najulubione jak mawial Puchatek.
    Ech... Zeby tak na kazdego wiosna dzialala jakiz bylby piekny swiat!!!
    Wizja nowego mieszkania - cudna.. Zamyslilam sie nad wlasna, nowa. Hmmmm... ;)
    Buziaczki lizaczki cukiereczki, caluski... Zostawiam sama slodycz!!! :) :*

    OdpowiedzUsuń