piątek, 6 maja 2016

Wiosna panie sierżancie, że tak pojadę klasyką.....

pięknie.....


po prostu pięknie jest za oknem..... ptaki świergolą, słonko świeci, zaokienne 30+ zachęca do spaceru, więc spaceruję.....

na ten przykład wczoraj wzięłam udział w półmaratonie, bo jak wyszłam o godzinie 13-stej z domu, to wróciłam o 20-stej..... a pięknie było niemal jak dzisiaj.....

tak sobie myślę, że ciężko jest być kobietą, jak się ma usposobienie leniwca-powolniaka..... bo jakieś kosmetyczki, jakieś wizyty, jakieś jeszcze inne terminy i wszystko niemal w biegu, a to jeszcze książki odebrać z poczty, oczywiście z czystego lenistwa, co by zaś na drugi dzień nie iść..... a później idzie taki nieborak z kurtką pod pachą, książkami, zakupami, torbą przewieszoną przez ramię i oczywiście nie ma żadnej rezerwowej siatki no bo po co?.....


tyle, że to było nawet przyjemne, w końcu poświęcić sobie uwagę, a i kilka ważnych rzeczy załatwić po drodze ( takich co to korzyść dobrym ludziom przyniosą, a mnie duchową satysfakcję, że mogę pomóc, że w końcu to jest możliwe)


no i udało się załatwić, coś co mi na sercu zalegało..... sprawa nieprzyjemna i jak to zwykle bywa, tam gdzie wchodzą emocje, tam trudno zachować dystans i dojrzałość..... mnie się udało, a teraz niech się dzieje co chce, ja swoje zrobiłam, a czy ktoś mnie przez to znielubił, to już jego problem..... każda decyzja niesie za sobą konsekwencje, a ja nie z tych, którzy się płaszczą kiedy ktoś ich opluwa..... Wędrowiec mówi "bądź ponad to" i powiem Wam, że w tej sytuacji to było jedyne słuszne wyjście.....  jak mawia W.Młynarski "róbmy swoje" i chociaż minęło zaledwie kilkanaście godzin to niemal namacalnie czuję, jak świetnym uczuciem jest mieć czyste sumienie, po raz kolejny.....


lubię, lubię kiedy moje lustro się uśmiecha do mnie:)
więc klik w obrazek ;)






.....nigdy nie jesteś ubrany bez uśmiechu :) .....



7 komentarzy:

  1. Tu w Norwegii też wreszcie, nareszcie zrobiło się wiosennie, 17-20 stopni norweskiego upału. Cieszę się jak głupia, jakby na zapas, bo nie wiadomo ileż ta cieplna rozpusta potrwa ;). I te dłuuugie jasne wieczory, gdy o 22 jeszcze jest widno, a już za chwilę w czerwcu o 23 jeszcze będzie świecić słońce. To lubię :).
    Czyste sumienie, to jest coś nad czym ja się nie zastanawiam. Lubię mieć, ale czy mam? ;). staram się nie pamiętać :P

    OdpowiedzUsuń
  2. z tym 30 plus to troche poszalałaś;)))))

    ale dobrze że w końcu ciepło

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam hasło, ale go nie zmieniałam! Grzeb:P

    Dziś to prawie lato!! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cieszmy się wiosną! Jest naprawdę pięknie! Miłego wypoczynku życzę i serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak na półmaraton to kiepski czas.
    30 +? Toć to się można opalać.
    Fajnie czytać że masz się dobrze. Może to reakcja na minione stresujące miesiące?
    Nawet trochę ci zazdroszczę.
    Oby tak dalej. Trzymaj się i lewa w górę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Teraz to nawet ja się do Ciebie uśmiecham :) Bardzo pozytywnie mi się poczuło po tej notce i cieszę się, że u Ciebie tak dobrze. Ale to 30+? Gdzież Ty jesteś? Bo u mnie właśnie rąbnęło gradem :D

    OdpowiedzUsuń