wtorek, 31 maja 2016

Przerwa...

dni się zlewają w jeden.....

dzisiaj przyjechała zmienniczka opiekunki, która jest ze mną, więc dni co najmniej dwa znowu w plecy z odpoczynkiem, bo ona z tych gadających i w chuj nierozgarniętych..... Boże użycz mi pogody ducha, abym godził się z tym czego nie mogę zmienić, odwagi abym zmieniał to, co zmienić mogę i mądrości, abym odróżniał jedno od drugiego.....


od wczoraj chodzę notorycznie wkurwiona, a babka chyba jest na wykończeniu..... ma biegunkę..... w jej stanie to nic ani normalnego, ani dobrego.....


za oknem mojej sypialni jest szkoła..... muzyka napierdala tak głośno, że flaki mi buzują i weź człowieku odpocznij.....


nie mam ani czasu, ani ochoty na nic..... przy permanentnym zmęczeniu i galopie, to nawet mi się gadać nie chce z nikim..... a jeszcze dodatkowo wkurwił mnie telefon z firmy wczoraj..... oczywiście jak zawsze chodzi o pieniądze i zakres moich kompetencji.....  trudno najwyżej babka wykorkuje, bo ja nie zrobię nic do czego nie mam uprawnień i mam gdzieś, że ktoś tego nie rozumie.....


jestem tu 4,5 dnia, a czuję się tak jakbym była tu ze dwa miesiące..... chociaż jest plus, zaczynam się nie tyle przyzwyczajać co organizować po swojemu..... jeszcze tylko 4 tygodnie.....


ale jak padnę kiedy wrócę to chyba wstanę po 3 dniach..... nie mam siły i chociaż nie ma tu nudy, jestem znudzona i znużona..... boli mnie głowa..... idę spać..... na jakieś kilkanaście minut.....



8 komentarzy:

  1. Rozumiem Cię doskonale! I jeszcze do tego terkocząca zmienniczka! Musisz się zdystansować, bo Ty się wykończysz, a to tylko praca! Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. O matko... Przerazajaca perspektywa... Gdzie rodzina chcialo by sie zapytac?!
    Trzymaj sie, trzymaj!!! Nie poddawaj i pisz, bo to jedyna mozliwosc kontaktu z normalnoscia!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rodzina jak najdalej, chociaż się interesują to żadne z nich nie mieszka na miejscu... i chyba lepiej jak ich nie ma, bo wtedy jest chaos i przepierdolone maksymalnie... dziadki wariują bez zchwili spokoju, a my z nimi...

      Usuń
  3. O matko... Przerazajaca perspektywa... Gdzie rodzina chcialo by sie zapytac?!
    Trzymaj sie, trzymaj!!! Nie poddawaj i pisz, bo to jedyna mozliwosc kontaktu z normalnoscia!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Trochę straszno. Takie rzeczy bierze się góra na 7 lub 14 dni. Współczuję. Ból głowy, znużenie itp. kochana, Ty już jesteś w bardzo silnym stresie, nie przystosujesz się, zamkniesz się w skorupie i ciężko odchorujesz. Do mnie szczególnie przemawia ta osoba biegająca. Mam specjalizację z demencji i Parkinsona i kilka lat doświadczenia w pracy z osobami dotkniętymi tymi chorobami (szczególnie ostatnie stadia) , jeśli masz jakieś pytania, potrzebujesz jakiejś rady - daj znać, może będę mogła pomóc. Trzymaj się.

    OdpowiedzUsuń
  5. straszeczne.
    posyłam Ci pogodę ducha. jak nie doleci, to... sama nie wiem co. się chyba i ja wkurwię.
    trzymaj się mocno!

    OdpowiedzUsuń
  6. No popatrz.. niby praca ta sama, ale jednak poprzednim razem trafiłas zupełnie inaczej! z tamtych notek był pozytyw, takie poukładanie..
    Trzymam kciuki by stało sie tak tez tutaj!!!
    Przytulam!
    Wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Dziecka.. a co tam.. na pohybel wredniakom i tępakom!!

    OdpowiedzUsuń
  7. oj kochan adzieje sie u ciebei dzieje


    wkurwiona to i ja jestem od poniedziałku moj tatuażysta o mnie zapomniał gdy ja pod studiem stałam po pokonaniu 50km no myslałam ze go zabije no kolejny termin mam a piatek ale czy sie uda no nie wiem do tego rodzina mnie wykonczy no powytłukuje rodzenstwo po weselu siostry no ja teraz zrobie szum to na wesel nikt sie do mnie nie odezwie wiec czekam jeszcze tydzien jeszcze tydzien dłuzej nie dam rady:P

    OdpowiedzUsuń