poniedziałek, 4 kwietnia 2016

Bez tytułu, bo cholera wie co z tego wyjdzie.....

od wczorajszego poranka łazi mi coś po głowie, a właściwie łazi od tygodnia i wkurza..... pojęcia nie macie jak wkurza..... a wkurza bo nie wiem, nie rozumiem, nijak nie mogę tego ugryźć.....


otóż wyobraźcie sobie, że mija jakiś dość długi czas, w którym się dzieją różne rzeczy, jedne dobre inne złe, ale wszystkie które się zdarzyły w jakiś sposób was kształtują, coś w was wzbogacają, coś usypiają, no ogólnie mówiąc odciskają się w was i w waszym patrzeniu na wiele rzeczy.....


i kiedy mija sobie ten czas, nagle jak grom z nieba odzywa się ktoś, kto kiedyś był bardzo bliski, powiedzmy że taki kumpelo-przyjaciel, tyle że jego też czas zmienił i się na nim odcisnął,znacznie bardziej niż na was, o czym doskonale wiecie..... 


więc się odezwał i w trakcie zwyczajnej rozmowy coś nagle przestaje hulać, pojawia się coś, co nigdy nie miało miejsca, a mianowicie kumpelo-przyjaciel zaczyna przekraczać wszystkie granice, które sam ustalał, powtarzając z uporem maniaka, że nic się nie zmieniło, że jest taki sam, przy czym w kolejnym zdaniu, próbuje naciągnąć kolejną z granic i sprawdzić czy aby na pewno nie jest z gumy.....


no do cholery, przecież kiedyś, coś ustaliliśmy, wspólnie, obupólnie i w porozumieniu, przecież przyjaźń nie włazi poza granice intymności, no przecież facet, który nic nie czuje,nie gładzi bezwiednie nadgarstków obcej babie i nie całuje jej w usta na do widzenia.... nie prowokuje rozmów na temat co by było gdyby było.....


i nie budzi o 4:45 śniąc się bezczelnie, a później na pytanie dlaczego, nie odpowiada, że jechał do pracy i chciał, żeby mu plecy umyć..... skaranie boskie z tymi mężczyznami, bo za cholerę nie udzielą odpowiedzi wprost, a ty się kobieto męcz, domyślaj,wyciągaj na siłę co się takiego dzieje, że wszystko co miało znaczenie i było jakąś wartością ustaloną dla wspólnego dobra, poszło gdzieś w pireneje..... ja tego nie rozumiem..... nie ogarniam, ani tej sytuacji, ani tego dlaczego to robi, co nim kieruje, a znam go lat niemal 5 i wiem,że w życiu, a zwłaszcza teraz po tym czasie który minął, nie robi nic bez konkretnego celu.....


na końcu języka miałam wczoraj, żeby powiedzieć "przyjedź, zrób ze mną co chcesz, a później dopiero powiedz mi,że nic nie czujesz, później dopiero możemy rozmawiać o uczuciach wyższych, później dopiero możesz mi mówić co by było gdyby było,bo tylko wtedy miałbyś się do czego odnieść..... i nie mów mi że wiesz, co zrobiłabym po, bo tego to nawet ja sama nie wiem..... no szczypało mnie w jęzor przeokropecznie, ale wybąkałam tylko ( wrednie, złośliwie i z pełną premedytacją) że czasami mam ochotę przycisnąć go do ściany, rozpalić do czerwoności, a później zgasić światło i wyjść, zostawić go z tym co się w nim wtedy zadzieje, wstawić do tzw. lodówki, do której tylko mężczyźni potrafią tak wstawić ni z gruszki ni pietruszki i zaczekać aż skruszeje..... i wiem, że w ten sposób zabiłam mu ćwieka, obudziłam męską,seksualną ciekawość, ale ręce mi opadają z tego nierozumienia i może to jedyny sposób, żeby zaczął myśleć o tym co czuję i jak mi z tym jest, kiedy się pojawia, sprawdza czy aby na pewno granice nie są z gumy, a później milczy tydzień,albo dwa..... 


i nie rozumiem tego powtarzania, że nic się nie zmieniło, bo to gówno prawda, do tej pory nigdy nie było wychylania się poza indywidualną intymną przestrzeń, a nawet jeśli się zdarzyło to zawsze ucinał temat mówiąc przepraszam..... i nie rozumiem do cholery, czego ty człowieku ode mnie chcesz..... jeśli coś znaczę to chcę to wiedzieć, jeśli zupełnie nic, to tym bardziej mam prawo to usłyszeć, a nie jakieś dyrdymały, które być może są przyjemne i ruszają wyobraźnię, ale w ogólnym rozrachunku krzywdzą, dają nadzieję i nie zostawiają po sobie nic prócz niespełnionych pragnień..... i jeśli wtedy, tam budowałeś sobie wspomnienia, szukałeś małego palca mojej dłoni, łapałeś za rękę gładząc ją wyczekującymi palcami,mając mnie i moje odczucia i uczucia przy tym daleko w rewersie, to też chcę to wiedzieć, uczciwie i szczerze powiedziane, a nie jakieś bułki przez bibułki a ciula gołą ręką.....


męczy mnie to,że nie wiem, nie rozumiem, nie mogę pojąć, chociaż z drugiej strony wiem, że się nie dowiem jeszcze długo, sam nie powie kiedy nie chce..... nie skłamie, ale za bogackiego nie powie, a jak nacisnę to się zamknie w swojej pustelni.....


i tak sobie też myślę, że ja może za dużo bajek i romansów się naczytałam w dzieciństwie, że może za dużo zachowań ludzkich w życiu doświadczyłam, że może zbyt wiele ludzkich reakcji i życiorysów znam, bo teraz przez to wszystko widzę jak na dłoni niespójności w człowieku, wiedzę że co innego mówi, a zupełnie inaczej to wygląda w zderzeniu z faktami, że mówić można wszystko, mowa werbalna ma to do siebie, że jest zbiorem komunikatów, ale ciała nie oszukasz, jeśli oba języki nie są spójne, to do cholery to coś znaczy, nie da się oszukać mowy ciała niezależnie od tego co się mówi, nie da się oszukać napięcia, które rośnie do granic wytrzymałości tak, że powietrze w okól mimo otwartej przestrzeni można kroić nożem..... a może ja durna jestem do kwadratu?..... może za bardzo wierzę zmysłom i intuicji,może za mocno czuję wszelkie dysonanse..... może zbyt dużo sobie wyobrażam..... 


jedno wiem, że póki się nie dowiem będzie to gdzieśwe mnie siedziało,ale im bardziej nie będę wiedzieć i rozumieć, tym większy mur zbuduję, żeby ochronić siebie, żeby drugi raz nie przechodzić przez całe to rozpieprzenie wewnętrzne i z każdym dniem będę jeszcze większą bryłą lodu..... aż cośwe mnie zdechnie do reszty.....


muzycznie dzisiaj przewrotnie, bo tak.....







14 komentarzy:

  1. niezrozumienie bywa uciążliwe. w takich sprawach bardzo.
    relacje ulegają zmianie. jak wszystko z czasem. i wydaje mi się, że można mimo, ze wcześniej prawie nic, coś poczuć do znanej od lat osoby.
    zatem życzę aby się prędko wyjaśniło i abyś nie budowała muru wokół siebie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Może się nie trzeba certolić tylko wywalić bezpośrednio " o co ci chodzi stary?". No chyba że lubisz chodzić i rozkminiać, domyślać się itp. To w sumie też ciekawe zajęcie.Ale jak ma motóra to go bierz, choć tak szczerze mówiąc będę zazdrosny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie ma motóra i dziad jeden nie chce powiedzieć, bo nie wytrzymałam i zapytałam tak wiesz "po męsku", a raczej po motorówemu;)

      Usuń
  3. :-) A wiesz, że przyjaźń pomiędzy kobietą i mężczyzną to można między bajki włożyć? A na dodatek mężczyźni dużo sprawniej oddzielają seks od miłości, nam się wydaje, że jedno jest efektem drugiego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no i dziad oddzielał, póki mu coś na łeb nie padło...

      Usuń
  4. zawraca ci dupę jednym słowem....

    ale widzę że chyba nie jest ci obojętny...


    zresztą ja ci nie nie powiem bo ja się na tym nie znam cokolwiek nie powiem będzie bez sensu jestem kiepskiem doradcą

    OdpowiedzUsuń
  5. Zabawa w kotka i myszkę. Sama nie wiem do końca, czy w tej zabawie lepiej być kotkiem czy myszką ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak sobie myślę, że z tego wszystkiego to zostanę łapką na muchy;) mów mi Leon;)

      Usuń
  6. Może to taki typ co lubi gonić króliczka, a jak króliczek tuż tuż to zaczyna bajki o przyjaźni, a jak króliczek daleko, to mu się smyrania chociażby słownego zachciewa ;).
    A mówią, że to kobiety są skomplikowane

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. najwidoczniej mężczyźni potrafią być "trochę w ciąży", bo mnie to się to za bogackiego nie udaje i albo jest wóz, albo przewóz;)

      Usuń
  7. Ależ myślałam, ze ja to natykałam się na jakieś szczególne przypadki, a tu widzę sprawa bardzo rozpowszechniona?!
    Pierwsza zgodność...jak zadasz pytanie wprost,. odpowiedzi będą najwyżej wymijające lub wcale?
    Druga: rozbujanie, huśtawka emocji po czym cisza..którą analizujesz...czy to specjalnie? czy coś się stało? czy to metoda "wychowawcza" lub "mająca nasz apetyt zwiększyć"

    Taa... a ponoć to kobiety gierki prowadzą...
    loonei

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja nie analizuję ciszy, do niej przywykłam i nawet polubiłam, bo jest spokój, ja nie rozumiem takiego bujania się ni w pipę ni w oko, wiem że jestem babką z nabiałem, ale nie spodziewałam się, że ten akurat nabiał się zatraca akuracik u tego osobnika...

      Usuń
  8. ach ci faceci sami nie wiedza czasem czego chca
    ostatnio sama sie przekonałam ze co innego słowa co innego czyny
    i jak juz ja sie zaczęłam nakręcać biec jak on to on zwolnił no i za przeproszeniem d..pa
    stanęłam jak wryta nie wiedząc co sie dzieje ale wredna jestem i ja kiedyś mu pokaże jak to jest i jak to pięknie pisałaś przycisnę do ściany rozpalę a potem po prostu wyjdę z ironicznym uśmiechem ja nie mam skrupułów ja zła kobieta jestem

    OdpowiedzUsuń