dzisiaj, jako i wczoraj od rana świeci słońce, chociaż jest chłodniej..... monotonia dni, nie jest jeszcze uciążliwa, tylko w weekendy, jakoś mi się dłuży..... z Panią Frau układa się dobrze(tfu,tfu)..... codzienne spacerki doprowadzają mnie do szoku tlenowo-jodowego, ale już są efekty,czuję że mam mięśnie dwugłowe, bo chyba tak się nazywają bicepsy..... egal, mam mięśnie ramion w sensie, bo nawet czuję jak się napinają, a i udka też są, znaczy się wylaszczam powoli;)
wczoraj byłyśmy na takim dłuższym spacerze, coś koło 7km..... zrobiłyśmy rundkę i dotarło do mnie, że od samego przyjazdu tutaj, coś do mnie gada, coś mruczy, coś zawodzi, coś tak me serce rwie, że aż cała się wyrywam do tego i czuję się jak dziecko w sklepie zabawkowym, bo tyle szczęścia na raz, różnorodnego, kolorowego, błyszczącego, a ja nie mogę tego dotknąć:( to okropne uczucie, kiedy widzisz tyle zabawek, a nie możesz się nimi pobawić..... i z dzieciństwa pamiętam, że wtedy nie robiły one na mnie takiego wrażenia, owszem, lubiłam oglądać wystawy i to co w środku, czasem sobie marzyłam jaką zabawkę chciałabym mieć, ale nie cierpiałam z powodu niemocy jej posiadania, niemożności choćby dotknięcia..... a na stare lata mi odbiło, no odbiło mi straszecznie i tylko Eru wie, jak potrafią na człowieka działać motóry.....
więc chodzę ci ja promenadą i inkszymi ścieżkami, a tam jeżdżą, stoją, śmigają i gadają, i błyszczą motóry..... i kuszą, i wspomnienia przywołują, a umaszczone są do wyboru do koloru, jakie panie chcesz i nie chcesz, normalnie "brać, wybierać, decydować i niczego nie żałować" jak mawiał Franek Dolas świeć mu Panie..... i to nagroda jest, bo tyle ich na raz, to tylko w mojej okolicy na zlotach jakiesik widać, albo czasem se takich ze 3 smyknie aleją główną powiatową, a tu nie ma spokojnego kwadransa i gdybym mogła to bym sobie fotel bujany przed dom wytargała i patrzyła na te cuda..... ale nie mogę i kiedy tak chodzimy, ja w sensie bo Pani Frau jeździ ( i razem mamy zabawnie) to one do mnie mrugają tymi chromami, a mnie w środku skręca, bo walczę z sobą wewnynątrz..... u mnie we wsi, to bym podeszła, obejrzała z bliska, głową pokiwała, a jakby jeszcze dosiadacz owego był w pobliżu, to bym sobie i pogadała, i nawet usiadła, bo jak dosiadacza urobić to my księżniczka i szemrana panienka w jednym wiemy, i pozachwycałabym się bardziej i pomacała nawet po baku i manetkach i nawet bym złapała za lagę( w sensie motóra nie dosiadacza ), a tu ni ma jak:( no ni ma panie jak, bo jak tylko człowiek podejdzie i dotknąć chce, to go policją straszą, a że obcokrajowiec to już w ogóle jak na dziwadło patrzą..... dobrze, że babeczka na motocyklu to już tutaj nie egzotyka i jak mi któren w oczy głęboko spojrzy, to rozumie bez słów tę tęsknotę.....
i tak sobie myślę, że to chyba jednak kara..... bo sezon dopiero się zaczyna na dobre, a tu już ruch jak na Marszałkowskiej w godzinach szczytu i to całodoboowo, strach panie pomyśleć, co będzie dalej..... a w tej karze to jest i nagroda bo zapomnieć mi o kimś nie dają, a to niezapominanie to takie przyjemne jest, i marzenie małe, żeby Eru i te krtofelki pieczone, i ten motór, i spacer się spełniły.....
idę budzić Panią Frau, z poobiedniego drzema na kawkię, a później masochistycznie spacernąć, a dla Was Radioheadów w obrazku zostawiam i trochę słońca.....
.....i nawet tu o motórze śpiewajo.....

No proszę Sza... Jakoś nigdy bym chyba nie wpadła na to, że motóry to taka Twoja pasja. Zawsze mi się to to z Erem kojarzyło, a tu takie buty. Oglądaj w takim razie, oglądaj, a może i w końcu pomacać, albo nawet dosiąść Ci się uda :)
OdpowiedzUsuńFakt. Eru wie. Eru ma to samo. Z tym że eru ma na szczęście tą świadomość że lada moment wciśnie garnek na łepetynę, odkręci manetkę i pomknie przed siebie.
OdpowiedzUsuńEru ci szczerze współczuje. Bo widzi że masz zmysły uaktywnione w tym kierunku. Eru też tak ma. Tak że jak ucho gdzieś wyłapie ryk silnika to wszystkie inne dźwięki przestają mieć znaczenie a oko zaczyna przeczesywać okolicę w poszukiwania źródła. A gdy już zlokalizuje włącza się umysł i analizuje co za model, jaka moc, jaki kolor czy też jak prezentuje się jeździec. ;)
Ale może zacznij się do nich przytulać? Jak taka fajna księżniczka podejdzie, z uśmiechem na ustach i uniesionym kciukiem to myślę że cię nie pogonią. Dla mnie to byłby nawet honor.
To do zobaczenia na trasie. Lewa do góry.
!!! i ni ma to tamto!;)
UsuńWitaj cicho Sza. Siedem kilosów dziękuje, na samą myśl bolą mnie nogi:) Motóry rzecz wyjątkowa, można doczepić wózek z Panią Frau i jazda. Pozdrawiam wiosennie.
OdpowiedzUsuńja ząs popadam w regres. choróbsko nie mam siły się ruszać i ostatnie psrawy krtóre mam do załatwienie i stres związany z nimi mnie niszczy. jeszcze tylko troszkę i będzie koniec zaniskam zęby i musze jeszcze troszkę wytrzymać.
OdpowiedzUsuńwidzisz...ja zwalniam u Ciebie przy tej, poprzedniej czy jeszcze wcześniejszej notce:) piszesz o monotonii, a dla mnie to spokój bo u mnie też...monotonnie ale nie spokojnie:) co to, to nie! ale zwolnię, zwolnię... muszę. a nawet czeka mnie bliższe spotkanie z białymi kitlami. i notka już chodzi mi po głowie na tę okoliczność.
OdpowiedzUsuńmotory też mi sie podobają ale nie dla mnie one przez migrenowaty łeb... wolę czterokołowce i właśnie rozglądam się za nową zabawką.
tak mi tu u Ciebie dobrze, że nawet na kawę się skuszę:)
a skuś się:) też mam migrenowaty łeb, ale pod dobrym garnkiem nie jest zimno i nie wieje;)
UsuńPo pierwsze. Ta czcionka u Ciebie mnie zabija. Ja wiem. Kazdy aryysta yu bedacy ma swoja ukochana czcionke. Ja tez. Ale jak czytam to mi wszystko plynie. Przerywac musze. I trace watek. To najpierw o motorach. Dla mnie to abstrakcja i strach. To jal wsiąść na konia bez siodla. Predkosc wiatr i te inne . Wszystko ciekawe, ale ten chokerny steach. No tak. Wiem panikara jestem. Co nie zmienia faktu że wszyscy Drwale na motorach ss wporzadku no przynajmniej wporzadku wyglądają. Ty... monotonia.. - nie kłam. Nawet jeśli Cię tam dopada to wieczórów to monotonnych nie masz ;))))
OdpowiedzUsuńno ty chyba mi w myślach czytasz, bo dzisiejszy post napisałam dużą czcionką, a wieczory monotonne nie są to fakt, no i co do tej paniki, to też ją kiedyś przechodziłam i żeby jeździć jako pasażer musiałam się wstępnie znieczulić, ale na szczęście mi przeszło i znieczulenie i strach, zostal tylko taki mały, malusieńki przed jazdą jako "plecak" na ścigaczu, ale pewnie i ten pokonam:)
UsuńPo pierwsze. Ta czcionka u Ciebie mnie zabija. Ja wiem. Kazdy aryysta yu bedacy ma swoja ukochana czcionke. Ja tez. Ale jak czytam to mi wszystko plynie. Przerywac musze. I trace watek. To najpierw o motorach. Dla mnie to abstrakcja i strach. To jal wsiąść na konia bez siodla. Predkosc wiatr i te inne . Wszystko ciekawe, ale ten chokerny steach. No tak. Wiem panikara jestem. Co nie zmienia faktu że wszyscy Drwale na motorach ss wporzadku no przynajmniej wporzadku wyglądają. Ty... monotonia.. - nie kłam. Nawet jeśli Cię tam dopada to wieczórów to monotonnych nie masz ;))))
OdpowiedzUsuńi dubeltowo ci nie bede odpowiadac hyh:p
UsuńA mnie tam motóry nie kręcą. Jedyne wystawy, które sprawiają, że z niemocy płakać chcę jak dziecko, to wystawy biur podróży. Tak mi jakoś źle, że po zmianie pracy nie stać mnie na ciekawe podróże :/
OdpowiedzUsuń