sobota, 2 kwietnia 2016

Kara to czy nagroda...

dni turlają się swoim rytmem.....


dzisiaj, jako i wczoraj od rana świeci słońce, chociaż jest chłodniej..... monotonia dni, nie jest jeszcze uciążliwa, tylko w weekendy, jakoś mi się dłuży..... z Panią Frau układa się dobrze(tfu,tfu)..... codzienne spacerki doprowadzają mnie do szoku tlenowo-jodowego, ale już są efekty,czuję że mam mięśnie dwugłowe, bo chyba tak się nazywają bicepsy..... egal, mam mięśnie ramion w sensie, bo nawet czuję jak się napinają, a i udka też są, znaczy się wylaszczam powoli;)


wczoraj byłyśmy na takim dłuższym spacerze, coś koło 7km..... zrobiłyśmy rundkę i dotarło do mnie, że od samego przyjazdu tutaj, coś do mnie gada, coś mruczy, coś zawodzi, coś tak me serce rwie, że aż cała się wyrywam do tego i czuję się jak dziecko w sklepie zabawkowym, bo tyle szczęścia na raz, różnorodnego, kolorowego, błyszczącego, a ja nie mogę tego dotknąć:(     to okropne uczucie, kiedy widzisz tyle zabawek, a nie możesz się nimi pobawić..... i z dzieciństwa pamiętam, że wtedy nie robiły one na mnie takiego wrażenia, owszem, lubiłam oglądać wystawy i to co w środku, czasem sobie marzyłam jaką zabawkę chciałabym mieć, ale nie cierpiałam z powodu niemocy jej posiadania, niemożności choćby dotknięcia..... a na stare lata mi odbiło, no odbiło mi straszecznie i tylko Eru wie, jak potrafią na człowieka działać motóry.....


więc chodzę ci ja promenadą i inkszymi ścieżkami, a tam jeżdżą, stoją, śmigają i gadają, i błyszczą motóry..... i kuszą, i wspomnienia przywołują, a umaszczone są do wyboru do koloru, jakie panie chcesz i nie chcesz, normalnie "brać, wybierać, decydować i niczego nie żałować" jak mawiał Franek Dolas świeć mu Panie..... i to nagroda jest, bo tyle ich na raz, to tylko w mojej okolicy na zlotach jakiesik widać, albo czasem se takich ze 3 smyknie aleją główną powiatową, a tu nie ma spokojnego kwadransa i gdybym mogła to bym sobie fotel bujany przed dom wytargała i patrzyła na te cuda..... ale nie mogę i kiedy tak chodzimy,  ja w sensie bo Pani Frau jeździ ( i razem mamy zabawnie) to one do mnie mrugają tymi chromami, a mnie w środku skręca, bo walczę z sobą wewnynątrz..... u mnie we wsi, to bym podeszła, obejrzała z bliska, głową pokiwała, a jakby jeszcze dosiadacz owego był w pobliżu, to bym sobie i pogadała, i nawet usiadła, bo jak dosiadacza urobić to my księżniczka i szemrana panienka w jednym wiemy, i pozachwycałabym się bardziej i pomacała nawet po baku i manetkach i nawet bym złapała za lagę( w sensie motóra nie dosiadacza ), a tu ni ma jak:(    no ni ma panie jak, bo jak tylko człowiek podejdzie i dotknąć chce, to go policją straszą, a że obcokrajowiec to już w ogóle jak na dziwadło patrzą..... dobrze, że babeczka na motocyklu to już tutaj nie egzotyka i jak mi któren w oczy głęboko spojrzy, to rozumie bez słów tę tęsknotę..... 


i tak sobie myślę, że to chyba jednak kara..... bo sezon dopiero się zaczyna na dobre, a tu już ruch jak na Marszałkowskiej w godzinach szczytu i to  całodoboowo, strach panie pomyśleć, co będzie dalej..... a w tej karze to jest i nagroda bo zapomnieć mi o kimś nie dają, a to niezapominanie to takie przyjemne jest, i marzenie małe, żeby Eru i te krtofelki pieczone, i ten motór, i spacer się spełniły.....


idę budzić Panią Frau, z poobiedniego drzema na kawkię, a później masochistycznie spacernąć, a dla Was Radioheadów w obrazku zostawiam i trochę słońca.....




.....i nawet tu o motórze śpiewajo.....



12 komentarzy:

  1. No proszę Sza... Jakoś nigdy bym chyba nie wpadła na to, że motóry to taka Twoja pasja. Zawsze mi się to to z Erem kojarzyło, a tu takie buty. Oglądaj w takim razie, oglądaj, a może i w końcu pomacać, albo nawet dosiąść Ci się uda :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fakt. Eru wie. Eru ma to samo. Z tym że eru ma na szczęście tą świadomość że lada moment wciśnie garnek na łepetynę, odkręci manetkę i pomknie przed siebie.
    Eru ci szczerze współczuje. Bo widzi że masz zmysły uaktywnione w tym kierunku. Eru też tak ma. Tak że jak ucho gdzieś wyłapie ryk silnika to wszystkie inne dźwięki przestają mieć znaczenie a oko zaczyna przeczesywać okolicę w poszukiwania źródła. A gdy już zlokalizuje włącza się umysł i analizuje co za model, jaka moc, jaki kolor czy też jak prezentuje się jeździec. ;)
    Ale może zacznij się do nich przytulać? Jak taka fajna księżniczka podejdzie, z uśmiechem na ustach i uniesionym kciukiem to myślę że cię nie pogonią. Dla mnie to byłby nawet honor.
    To do zobaczenia na trasie. Lewa do góry.

    OdpowiedzUsuń
  3. Witaj cicho Sza. Siedem kilosów dziękuje, na samą myśl bolą mnie nogi:) Motóry rzecz wyjątkowa, można doczepić wózek z Panią Frau i jazda. Pozdrawiam wiosennie.

    OdpowiedzUsuń
  4. ja ząs popadam w regres. choróbsko nie mam siły się ruszać i ostatnie psrawy krtóre mam do załatwienie i stres związany z nimi mnie niszczy. jeszcze tylko troszkę i będzie koniec zaniskam zęby i musze jeszcze troszkę wytrzymać.

    OdpowiedzUsuń
  5. widzisz...ja zwalniam u Ciebie przy tej, poprzedniej czy jeszcze wcześniejszej notce:) piszesz o monotonii, a dla mnie to spokój bo u mnie też...monotonnie ale nie spokojnie:) co to, to nie! ale zwolnię, zwolnię... muszę. a nawet czeka mnie bliższe spotkanie z białymi kitlami. i notka już chodzi mi po głowie na tę okoliczność.
    motory też mi sie podobają ale nie dla mnie one przez migrenowaty łeb... wolę czterokołowce i właśnie rozglądam się za nową zabawką.
    tak mi tu u Ciebie dobrze, że nawet na kawę się skuszę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a skuś się:) też mam migrenowaty łeb, ale pod dobrym garnkiem nie jest zimno i nie wieje;)

      Usuń
  6. Po pierwsze. Ta czcionka u Ciebie mnie zabija. Ja wiem. Kazdy aryysta yu bedacy ma swoja ukochana czcionke. Ja tez. Ale jak czytam to mi wszystko plynie. Przerywac musze. I trace watek. To najpierw o motorach. Dla mnie to abstrakcja i strach. To jal wsiąść na konia bez siodla. Predkosc wiatr i te inne . Wszystko ciekawe, ale ten chokerny steach. No tak. Wiem panikara jestem. Co nie zmienia faktu że wszyscy Drwale na motorach ss wporzadku no przynajmniej wporzadku wyglądają. Ty... monotonia.. - nie kłam. Nawet jeśli Cię tam dopada to wieczórów to monotonnych nie masz ;))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no ty chyba mi w myślach czytasz, bo dzisiejszy post napisałam dużą czcionką, a wieczory monotonne nie są to fakt, no i co do tej paniki, to też ją kiedyś przechodziłam i żeby jeździć jako pasażer musiałam się wstępnie znieczulić, ale na szczęście mi przeszło i znieczulenie i strach, zostal tylko taki mały, malusieńki przed jazdą jako "plecak" na ścigaczu, ale pewnie i ten pokonam:)

      Usuń
  7. Po pierwsze. Ta czcionka u Ciebie mnie zabija. Ja wiem. Kazdy aryysta yu bedacy ma swoja ukochana czcionke. Ja tez. Ale jak czytam to mi wszystko plynie. Przerywac musze. I trace watek. To najpierw o motorach. Dla mnie to abstrakcja i strach. To jal wsiąść na konia bez siodla. Predkosc wiatr i te inne . Wszystko ciekawe, ale ten chokerny steach. No tak. Wiem panikara jestem. Co nie zmienia faktu że wszyscy Drwale na motorach ss wporzadku no przynajmniej wporzadku wyglądają. Ty... monotonia.. - nie kłam. Nawet jeśli Cię tam dopada to wieczórów to monotonnych nie masz ;))))

    OdpowiedzUsuń
  8. A mnie tam motóry nie kręcą. Jedyne wystawy, które sprawiają, że z niemocy płakać chcę jak dziecko, to wystawy biur podróży. Tak mi jakoś źle, że po zmianie pracy nie stać mnie na ciekawe podróże :/

    OdpowiedzUsuń