wiosnę tu widać na każdym kroku, dzika róża zaczyna się zdobić w liście, forsycje zaczynają się żółcić, a tulipany tylko patrzeć jak wystrzelą kolorami.....
mam tutaj całkiem niezłą menażerię..... kilkanaście ptasich gniazd, różnych ptasich gatunków, rodzinę myszy polnych ( z których jedna dokonała żywota poprzez ścięcie głowy gilotyną pułapki, jakby to był ludzki palec, to już byłby amputowany) i jedną wiewiórkę, ale jaką cudną..... na kilka dni przed moim wyjazdem widziałam kilka naszych wiewiórek, a właściwie moich wsiowych rudych akrobatek i powiem wam, że jakieś to futerko miały rzadkie i blade, ale może to dlatego, że parę lat temu, większość wiewiórczej populacji we wsi mej jakąś chorobę podłapało..... a ta tutaj, to taka puchata, wypasiona, a kitę ma jak lisi ogon, tyle że jej sterczy na baczność, zupełnie inna niż te u mnie we wsi..... no ale może tutaj je dokarmiają zimą, albo od jodu taka ładna.....
niby w domu siedziałam i atrakcji nie ma, ale chyba w czwartek, córka Pani Frau urządziła nam wycieczkę krajoznawczą..... zapakowałyśmy babcię w auto ( czytaj volkswagen ogórek "flower power" made by Meike) i pojechałyśmy do Kiel..... trochę pozwiedzałyśmy okolicę, później córka Pani Frau urządziła nam koncert skrzypcowy i o 19:00 babcia była tak wykończona, że zrobiłam jej dzień dziecka i nie męczyłam dodatkowo nadmiernymi zabiegami pielęgnacyjnymi..... zrobiłam to co koniecznie, a resztę zrobiła rano pielęgniarka.....
a dzisiaj na spacerze znowu spotkałam koleżankę po fachu, polkę, która tutaj pracuje po sąsiedzku, jeśli dzisiaj mi się uda to wpadnę do niej na kawę, bo mnie zaprosiła i ona, i jej chlebodawczyni..... dobrze się składa, bo dzisiaj przyjedzie druga córka, to ja wyskoczę do sklepu i o ile dobrze zapamiętałam adres to do w/w opiekunki pogadać po nasiejszemu.....
z resztą już trochę polaków tu zauważyłam..... a to babcia z córką i wnukami, a to jakieś dwie panie w średnim wieku, a to jeszcze kogoś..... dużo nas wszędzie..... ale to dobrze, bo ludzie przestają mieć kompleksy, że z innego kraju, że z zadupia, przynajmniej ja takich kompleksów się wyzbyłam.....
z inkszych inkszości, to skejp mi nawalił..... nie wiem z jakiej przyczyny, ale obwiniam za to net fifirifi, który jest tak niestabilny, że słuchanie radia to katorga, bo ciągle zrywa połączenie..... a skejp owszem mogę włączyć razem z komputerem, ale dziad nie reaguje na nic, nie mogę ani zadzwonić, ani nic napisać, tyle że się otwiera i jest "martwy"..... chociaż z drugiej strony to jakoś mi się nie chce gadać, może dlatego,że dobrze mi tutaj..... a w głębi duszy to ja po trosze samotnikiem jestem..... dziwne co nie? ja i samotnik..... no ale tak mam i o ile kiedyś się tego bałam i nie lubiłam, to teraz potrafię i czasem tak jak teraz, lubię być sama z sobą..... i to mnie bardzo cieszy.....
na weekend zostawiam Wam dwie nuty, jedna fantastycznych 14-latek rodem z Polski, a druga zza wschodnie granicy z nasiejszym polskim udziałem, obie oczywista w obrazkach:)
.....prawda,że cudeńko?.....
.....cudnie grają.....
Ps. żródło zdjęcia z latarnią - tapetus.pl


Taka samotność od czasu do czasu chyba każdemu jest potrzebna. Tylko zatracić się w niej łatwo i potem ciężko jest wrócić do ludzi. A ludzie lubią Ciebie, więc nie izoluj się od nich aż tak bardzo.
OdpowiedzUsuńCiesze się, że dobrze Ci jest tam gdzie jest, teraz szczególnie na pewno potrzebujesz takiego spokojnego czasu. Na wiosnę u mnie czekam z utęsknieniem, bo narobiła smaku i znów się gdzieś schowała. A nuty rzeczywiście piękne, przede wszystkim spodobał mi się jednej tytuł - "Murder Song" :)
Samotność jest cudowna jeśli potrzebujemy wyciszenia. Uważaj - wciąga:-)
OdpowiedzUsuńwidze że masz co robić;) i jakoś tak samiusieńka sama nie jesteś, jest do kogo gebę otworzyć.
OdpowiedzUsuńu nas ziąb i deszcz;) pogoda taka że sam widok z okna przyprawia o depresję
wiewiórka jest zagramaniczna to i ładniejsza, nie wiesz że co zagramaniczne, to zawsze lepsze, ładniejsze?, ale i za polskim się tęskni jak jest się tam na obczyźnie, dobrze że coraz więcej jest nas poza granicami, chociaż jest do kogo gębę otworzyć po naszemu, a nie ciąż mielić ozorem po ichniemu ;)
OdpowiedzUsuńsamotność czasem potrzebna do wyciszenia, ale i ona potrafi zmęczyć bardziej niż tłum ludzi w około...
no to witaj w klubie
OdpowiedzUsuńtylko czy samotnicy mogą mieć klub? jedno wyklucza chyba drugie
nie ważne
witaj w klubie
wiewiórki są fajne, fszystkie ;)