piątek, 15 kwietnia 2016

Sennie mi.....

Za oknem niby słońce, a za chwilę szarość i pewnie za chwilę zacznie padać, bo czuję jak ciśnienie atmosferyczne skacze co chwilę to w górę, to w dół.....


dni turlają się coraz wolniej..... zaczyna się czas oczekiwania wyjazdu..... i zaczyna się zmęczenie materiału..... i właściwie to tyle, chociaż są codzienne atrakcje.....


3 dni temu dostałam niemal wścieku, na pielęgniarkę, która przychodzi rano do Pani Frau..... w obowiązkach mają wodę przynieść, pacjenta umyć, nasmarować mazidłami, ubrać i porządek po sobie zostawić..... ale po co? skoro w domu jest polka, która przyniesie i wyniesie..... no syf mi zostawiła taki, że mną szarpnęło od razu i jeszcze zdziwiona, że na pytanie czy może zostawić miskę z wodą odpowiadam "NIE!".....


sobie pomyślałam, czekaj franco ja cię załatwię, a że dodatkowo Pani Frau była niedoubierana, bo jak tatko mawiał "gazety jej z portek wyłaziły", po plecach wiatr hulał, bo jej nie ubrała dokładnie, to już całkowicie ma u mnie przegwizdane i długo nie czekałam, żeby swoje zdanie wyrazić tak, że pańci poszło w buty i mało pary uszami nie puściła.....


wystarczyło poczekać, do następnego dnia rano, a peszek chciał, że pańcia z praktykantem przyszła..... no to zaczynamy lekcję pomyślałam i od razu do czynów przeszłam..... przywitałam się grzecznie, raport z nocy Pani Frau zdałam i od razu powiedziałam, że świetnie że jest praktykant, bo się nauczy porządek po sobie zostawiać.....


tylko widziałam, jak się madama w środku gotuje, a do tego łamiącym głosem prosi mnie o przyniesienie miski z wodą..... osz ty leniwa cholero sobie myślę, już ja cię załatwię..... ruchem ręki pokazałam kierunek i mówię, " łazienka jest tam, a ja idę pod prysznic", po czym odwróciłam się i wyszłam, no bo co będę z tępakiem dyskutować..... młody spojrzał na mnie i się nieznacznie uśmiechnął ciężko przestraszony, a ja się oddaliłam pod prysznic i okazało się, że i porządek można po sobie zostawić jako taki i babcię można porządnie ubrać i nawet jak się chce to się ją porządnie uczesze i gumka do włosów się znajdzie, żeby ją uczesać jak człowieka.....


a dzisiaj?..... dzisiaj to już w ogóle klasa!..... Pani Frau wykąpana w łóżku ( przy czym łóżka nie pozalewali wodą), w świeże odzienie ubrana i nawet nabalsamowana, a rurka od cewnika nie zwisa gdzie bądź, a tak jak przystało wychodzi bokiem, żeby nie czepiała się o wszystko, tylko jeszcze młodemu trzeba pokazać, jak prawo jazdy na wózek zrobić, bo jeszcze nie kuma, a madama przecież nie pokaże.....


i inne atrakcje  też tu miewam, jak choćby w sobotę zeszłą..... wchodzę ja proszę Was do piwniczki ( tak około 9 rano), bo tam zamrażarka i spiżarka mała się znajduje, a tam wody po kostki, z rury kapie po kropelce, ale w szybkim dość tempie i teraz kobieto weź i zrób coś..... no to kobieta wzięła po pierwsze miskę pod stary uszkodzony manometr podstawiła, żeby już na podłogę nie kapało, wiadro, ścierki i inne sprzęty susząco-zbierające przyniosła i w jednej ręce telefon, a w drugiej owe sprzęty wodę zaczęła do wiadra zbierać..... córki Pani Frał ledwie obudzone szybko na nogi stanęły, ale numer do hydraulika podałam ( bo kilka dni temu było takich dwóch zmienić wodomierz i zostawili należną informację), no i to co mi się tu podoba, to fakt, że jak awaria i woda się leje, to nie ważne że sobota, niedziela, czy święta, dzwoni delikwent i mówi, że będzie za 10 minut i co ważniejsze, za owe 10 minut jest i awarię naprawia ( w 10 następnych minut).....


z innych atrakcji, to wrócę do dnia wczorajszego, bo odwiedziny miałyśmy, córki Pani Frau, przyjaciółki Pani Frau i opiekunki przyjaciółki, dziewczyna z mojej firmy i to całkiem fajna..... no powiem Wam trochę się zmęczyłam, bo i kawę i takie tam delicje przygotować mus, a później to wszystko pozmywać, ale i chwilę na spacer we dwie miałyśmy..... koleżanka po fachu nawet lody na promenadzie skonsumiła (a że gościnna jestem, to jej owe lody nabyłam, 2 euro mnie nie zbawi, a w sumie nawet mi było przyjemnie, że mogę:)..... oczywiście kilka kamyków i muszelków do kolekcji dozbierałam, jodu powdychałam i do domu wróciłyśmy na kawkę i pogaduch z Frałami.....


i jeszcze jedna atrakcja z tego tygodnia..... we wtorek też mnie coś trafiło, bo nie lubię kiedy ktoś próbuje mnie w konia zrobić, wykorzystując mój słaby język..... nie wiem chyba myślą, że jak słabo gadam, to i słabo myślę, a tu proszę, włala, nie ma letko..... do Pani Frau przyszła urolożka wymienić cewnik, a że zaobserwowałam, że coś nie tak z jej nerkami, to oczywiście sumiennie doktórkę poinformowałam, na co ta od razu stwierdziła, że badanie moczu trzeba zrobić, najpóźniej w drugiej dobie po zmianie cewnika..... oczywiście pielęgniarkę poinformowałam i zaczęły się schody pt. " kto ma pobrać mocz i dostarczyć do analizy"..... z mojej wiedzy, a już przecież kilka lat w firmie pracuję, wynika, że zawsze robią to pielęgniarki i zawsze płaci za to tutejsza kasa chorych, a tu tadam i proszę bardzo, ona nie weźmie, bo jej szefowa zakazała, bo kasa nie zapłaci za to itp..., itd...  a żeby było śmieszniej, książkę pacjenta z zaleceniami lekarza i opisami stanu zdrowia pacjentki, z uwagami odnośnie pielęgnacji natychmiast zabrała do biura wychodząc, tłumacząc mi, że nie wygląda to dobrze, kartki się podniszczyły i takie tam dyrdymały..... no trzymajcie mnie ludzie, bo wyjdę z siebie i stanę obok, a co ja kretyn jestem żeby nie wiedzieć, że jeśli książka "wychodzi" to tylko po to, żeby wpisy pougładzać, żeby wpisać coś co nie miało miejsca, albo wymazać własne zaniedbania?..... tym bardziej, że babcia od jakiegoś czasu opuchliznę na brzuchu posiada i za każdym razem kiedy to zgłaszam, słyszę od pielęgniarki, że to nic takiego, tym razem się przejęła bo powiedziałam, że godzinę wcześniej widział to lekarz..... i nie wytrzymałam, zadzwoniłam do córki i powiedziałam, że ja swoją robotę wykonuję starannie i terminów pilnuję, a ona jest od tego, żeby brak przepływu informacji i kompetencji wyjaśnić..... ja na prawdę nie wiem, jak funkcjonowały tutaj inne opiekunki, ale wydaje mi się, że miały w dupie wszystko, począwszy od sprzątania, skończywszy na niesubordynacji pielęgniarek..... ja tak nie umiem, bo chociaż nie wiem wszystkiego, bo to niemożliwe, żeby wszystko wiedzieć, to przede wszystkim myślę co robię, kiedy i jak..... i jeśli coś nie hula w komunikacji, to choćby skały srały, nie da się swojej roboty wykonać dobrze.....


i powiem Wam to miłe, kiedy od kilku dni, a właściwie prawie tygodnia, nie słyszy się nic więcej jak pochwały, a to że dobrze się opiekuję, a to że coś tam innego dobrze zrobiłam, to pociesza, bo praca moja mimo, że nie mam jej tu zbyt wiele to i tak ciężka jest, nie tyle fizycznie, co na głowę szkodzi..... i kiedy człowiek dostaje wyraz sympatii w słowie i w gestach tak prostych jak uśmiech czy przytulenie, od tak po prostu, to buduje i człowieka wewnętrznie, i opinię o nim..... a już się mój koordynator tutaj pytał córki Pani Frau, czy będę dalej współpracować, bo ma kilka dobrych miejsc w okolicy..... to na prawdę cieszy, bo kiedy dzwonią z ofertą u mnie na miejscu, to tak na prawdę wmawiają, że każde miejsce jest dobre, a nie wiedzą o nim prawie nic i później są zdziwione, że ludzie im z pracy odchodzą..... koordynator tu, nie ma tego wybiegu, bo dokładnie wie, że jak skłamie to długo opiekunki na zastępstwo nie znajdzie.....


sennie mi i jednak będzie padało, a czas który jeszcze tu został do powrotu, zaczyna się ślimaczyć..... chcę już do domku, do mojego łóżeczka, do moich własnych ścian i do moich ścieżek, bo domek to domek i nie ma to tamto, i mimo że pusty, to chce mi się do niego wracać..... a dzisiaj po obiedzie, to chyba pójdę w drzem, no bo co ja tu będę robić?..... może później uda się wyjść na spacer z Panią Frau, ale zimno jest to nie będzie trwał zbyt długo.....


jakby cuś udanego weekendu Wam życzę, a w obrazku zostawiam jeden z moich ulubionych albumów na taką niepogodę, o którym zapomniałam, a szkoda, bo warto go posłuchać:)




.....ładnie plumka.....

11 komentarzy:

  1. No to trafiła kosa na kamień:) Dumna jestem z Ciebie!
    Cmokasy

    OdpowiedzUsuń
  2. Super z Ciebie dziewczyna! Podziwiam pracowitość, no i pokłady empatii.
    Miłego powrotu do domu? Pozdrawiam wiosennie.

    OdpowiedzUsuń
  3. to utarłaś jej nosa;) i bardzo dobrze niektórym trzeba pokazac gdzie ich miejsce

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytam i dochodzę do wniosku, że wszędzie za granicą pielęgniarki są takie same- cwane i leniwe

    OdpowiedzUsuń
  5. ale zołza z ciebie, aż strach podpaść, muszę chyba zacząć uważać co u ciebie piszę
    co za czasy żeby radość i zaskoczenie zarazem wyrażać że ktoś słowny i jest i zjawia się w 10 minut skoro tak powiedział, co za czasy, co za czasy
    i wracaj już bo zaczynasz mnie tam wkurzać, ale o tym później i gdzie indziej

    OdpowiedzUsuń
  6. Cześć :) pamietam i ten obraz i to piórko ....

    OdpowiedzUsuń
  7. Właśnie komentarz poleciał w kosmos...więc teraz krócej :)Cieszę się, że niedługo wracasz. Mam nadzieje na wizytę :)U mnie deszczowo, w sam raz na saksofon;)Zaraz czegoś poszukam.Za dwadzieścia minut jadę do podopiecznej, jak wrócę posłucham Twojej propozycji. Tulanki Kaś.

    OdpowiedzUsuń
  8. ciężka ta twoja praca podziwiam ciebie kochana

    kamyka i mi przywieź z tych swoich wojaży:)

    u mnie deszcz pada od rana sennie mi oj sennie

    OdpowiedzUsuń
  9. Przez Ciebie to się niedługo będzie mówić o polskim, a nie o niemieckim Ordnungu :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Przez Ciebie to się niedługo będzie mówić o polskim, a nie o niemieckim Ordnungu :)

    OdpowiedzUsuń