wczoraj we wczesnych godzinach popołudniowych zaczęły się atrakcje..... powiedzmy,że natury medycznej..... bo przecież u mnie nie może być za dobrze, spokojnie i tak wiecie, normalnie..... no to się zaczęło dziać, tylko szkoda, że źle i nie w sensie uniesień, romansów itp, a zdrowotnie.....
od dawna wiem, że my i nasz majestat księżniczka, to szlachcianka jesteśmy i że jak innych łeb napieprza, to my mamy globusa, albo migrenę..... podagry na całe szczęście nie mamy i obyśmy nie miały, ale..... ale kurde blaszka, to nie po książęcemu zapuszczać korzonki!..... to takie mało eleganckie..... żeby to chociaż był bolący paluszek, czy coś równie spektakularnego, to nie! korzonki, lumbago czy inna wy-rwa kulszowa, żeby nie użyć wulgaryzmu..... i co z tego, że ma znak jakości Q( jak to drzewiej mawiano) kiedy mnie łupie w dupie, zupełnie nie książęco..... no rozumiem, że to może być dziedziczne, że z królowej Matki na córkę, ale akurat teraz musiało się przyplątać?..... jak jestem daleko od lekarza ostatniego kontaktu ( rodzinny w sensie, który teraz nie wiem czy jest kobietą,mężczyzną czy emerytem, tak dawno tam nie byłam)..... no ja oczywiście zapobiegliwa jestem, medykamenty i mikstury wszelakie z sobą mam, ale jak owe korzonki wygrzewać, skoro pracować trzeba, zwolnienia nikt nie da, a Pani Frau i jej rydwan czekają każdego dnia na należną porcję spaceru.....
i to jeszcze żebym coś dźwigała straszecznego, czy w ogóle się przemęczała..... a ja tu mam jak pączuś w masełku i do odrobiny aktywności przywykłam i patent mam, że pod górkę to tylko raz w tygodniu, bo dla Pani Frau to obojętne w którą stronę, ona i tak nie zapamięta gdzie była na spacerze wczoraj!..... no to mnie pieprzło tak zupełnie od pały, jak w Nowy Rok..... siedziałam sobie i jak chciałam wstać, to już nie mogłam.....
dwa dni lało niemal od rana, ale dzisiaj nie leje i jeśli do godziny 10:30 nie zacznie lać, to..... no to będziemy (w sensie my i nasz majestat) w totalnej, czarnej dupie.....bo jak pchać rydwan, skoro ciąganie własnych nóg za sobą, to nie lada wyczyn....., a żeby śmieszniej było, jako posiadaczka wysokiego progu odporności na ból czy jak to tam się zwie, nie reaguję na leki przeciwbólowe..... cudownie:)
zauważyłam to zjawisko przy okazji zapoznawania się z paskudą..... no bo że boli stale i wciąż o jednostajnym nasileniu, to już nie raz bazgrałam, naście lat minęło to i przywyknąć można..... ale jak się nasila, to człowiek chce się ratować i co?..... no i normalnie bierze magiczną pastylkę i po 15 minutach mu przechodzi, a u księżniczki co?..... a u księżniczki wielkie g ( żeby nie do rymu), pastylka nie działa, bo dawka końska za mała, żeby uśmierzyć boleść i uśpić receptor nerwowy, za ową boleść odpowiedzialny.....
i tak księżniczka od wczoraj ma rewersobóle, lumbaga i inne atrakcje, przy każdym ruchu, więc najpierw zaczęła leczenie od diclo-duo, ale okazało się na owy ból, mimo wskazania nie działać, to dołożyła nimesil, bo również na owe boleści wskazany i równie dobry się okazał co diclo sriclo, a na koniec przed samym snem pożarła mydocalm, który równie dobrze mogła w buty wsadzić, bo wyższy człowiek to i majestat pozornie wyższy..... i pomysłu mi brakuje czym mogę sobie pomóc, bo leżeć nie ma jak..... został jeszcze ketonal, ale nawet nie będę próbowała, no bo przesz skoro mydocalm nie działa,ani diclo sriclo to jakim cudem zadziała cudowna niebieska pastylka?.....
do szamana jakiegoś chyba się muszę pomodlić, niech magiczny bębenek wyciągnie, ogień rozpali, poplumka na nim ( w sensie na bębenku), pookadza, może wtedy mi przejdzie.....
o tak mógłby mi plumkać jak poniżej w obrazku.....
.....wy słuchajcie, a ja się doczołgam do łazienki, to chyba się ruchy robaczkowe nazywa;).....
dzisiejszy program sponsorowała literka K- jak k*** orzonki.....
Dopisek, ewentualnie P.s. -nie mam fiołkowego pojęcia, jakimże to cudem, byłam w stanie z urazem kręgosłupa i obitym do kompletu mostkiem opiekować się Królową Matką, bo przecież to robiłam, kiedy teraz to zaledwie mały promil onegdajszych dolegliwości, a mnie szlag trafia na tę niemoc ruchową..... i dumam i nijak tego nie mogę sobie przypomnieć, ale to albo musiało być na dupościsku, albo na szczękościsku, bo inaczej to chyba nie dałabym rady.....

ożeszkurwamać. współczuję bardzo.
OdpowiedzUsuńmoże Cię przewiało na tych spacerach nadmorskich?
szamanką nie jestem, ale zawsze mogę spróbować coś zdziałać, choćby i nago wokół ogniska zatańczyć jakiś taniec odpędzający Twoje boleści :) byle Cię przestało napieprzać.
trzymaj się! i zdrowiej szybko.
Kota! Kota ci trzeba. Tyle razy już ci to tłumaczyłem ale widzę że grochem o ścianę. Typowo kobiece podejście. Zamiast posłuchać się dobrej rady to nie, siedzieć będzie i narzekać i stękać i łykać gucio warte medykamenty i wątrobę rujnować.
OdpowiedzUsuńK - O - T
Albo księcia jakiegoś ale to już zupełnie inna bajka.
Przytulam ciepło i maści jakoweś wcieram w lumbago. Zdrowiej mi tu!
kochani moi o kocie to ja w pierwszej kolejnosci pomyslalam, ale tu myszy stadami harcują, a kota nigdzie nie ma,mimo że sukcesywnie obsrywa trawnik w ogrodku, a dzisiejszej nocy, to nawet jedną pułapkę na myszy wcieło, wyniosły czy jak? może jakaś niedorobiona mysz wlazła w te pusta pułapkę i z szoku ją poniosła w pole jak ją ścisło? pojęcia nie mam... muszę chyba jakiegoś specjalistę od czarnych mszy zatrudnić, żeby skórkę z kota oskalpował, to bede miała na podoredziu, tylko czy to aby nie linieje jak futro z lisów cioci Kunegundzi?
OdpowiedzUsuńjak nic zaszkodziło Ci zasiedzenie się na ciepłej posadce u Frau;) a jako księżniczka sprawdź czy ktoś nie podrzucił Ci ziarnka grochu w piernaty;) to żarty oczywiście. nie zazdraszczam bo wiem jak jakakolwiek bólowa paskuda umie życie uprzykrzyć i skutecznie z niego wyautować... pożyczam Ci Sprytki:) duża z niej kocica więc szczelnie opatulisz i dobrze nią wygrzejesz obiolałe miejsca:) a ja odpalę zioło i porządnie Cię okadzę i siebie przy okazji. jak nie pomoże to zostaje jeszcze tramal albo...dolargan i święty boże.
OdpowiedzUsuńzdrowiej szybko i...żadnego skalpowania kotów!:)
Oh, to widzę, że ten sam zestaw leków ciągniemy na obczyznę, dziecko moje drogie. Ale jeśli mydocalm, cud cudów rady nie daje to biednie. Najlepiej wyobrażać sobie, że nic nie boli.
OdpowiedzUsuńtoteż od dzisiejszego poranka tak sobie wyobrażam i jak mantrę powtarzam, że afirmacja taka i inne takie;)
UsuńPrzy Królowej Matce to może na jakimś dopingu byłaś, co Qrwica się zwie?
OdpowiedzUsuńMoże faktycznie dorwij bezdomnego kota, nakarm i... niech cię tak pokocha,że legnie ci się na rewersie?
Trzymajcie sie ..Ty, Ksieżniczka i odwłok..znaczy rewers;)
loonei
rozbawił mnie ten ruch robaczkowy :)
OdpowiedzUsuńKochana nie dobrze jak ruchliwość ograniczona zdróweczka Ci życzę z całego serducha
Zdrówka, Kasiu...
OdpowiedzUsuńWiosna po prostu u Ciebie i tyle. Na wiosnę korzonki puszczają pędy, potem liście, kwiaty. U Ciebie korzonki puściły się... a może złapały? w każdym bądź razie zakwitły bólem. Tak więc Ty się trzymaj, a ból niech się puści. To dobry podział ról ;).
OdpowiedzUsuńI jak się czujesz??? Mam nadzieję, że dużo lepiej!
OdpowiedzUsuń