sobota, 25 czerwca 2016

ech..... sobota.....

Miała przyjechać córka babki, ale..... nie przyjechała.....


i sama nie wiem, czy to dobrze, czy źle..... zważywszy, że do bogatej kolekcji chorób babki doszła opuchlizna ręki, która podchodzi wodą to sama nie wiem..... a no i jesteśmy najgorszymi opiekunkami, bo babka ma hodowlę grzyba..... tyle, że mówiłam o tym od 3 tyg. i nie było reakcji żadnej, dopiero jak zaczęła się drzeć dzień i noc to reakcja była owszem pt. "daj jej całą tabletkę nasenną"..... 


czy jestem wkurzona?..... już nie, szkoda mi babki bo się męczy, ale co ja mogę? mam jej rękę obciąć? do szpitala jej nie chcą dać, nawet po pogotowie zadzwonić..... i tak muszę czekać albo do jutra do popołudnia, albo do poniedziałku..... z wolą współpracy Ulli, obstawiam poniedziałek rano, kiedy przyjdzie babka z Pflegedienstu.....


koncert był we Wrocku..... Sir Robert Gilmour..... żałuję, że mnie tam nie było,ale..... w chwilach takich jak ta ratuję się tym co naście lat temu, uratowało mi życie dosłownie.....


jutro ważny dla mnie dzień..... a ja nie mogę być tam, gdzie być powinnam..... to już 10lat mija od śmierci Tatula i 14 od mego powstania z popiołów..... i kiedy tak sobie myślę ile przez te 14 lat przeszłam, to mi się wierzyć nie chce, że dałam radę to znieść..... wszystko.....  bez znieczulenia..... o nie, z jednym..... z muzyką..... taka pastylka na ból i fizyczny i psychiczny..... bez wyboru, który gorszy..... 

i wiecie co najbardziej pamiętam, ze złotych myśli Tatula?..... "poczekaj-błyśnie, poczekaj-otworzy się"..... i widzę jego uśmiechniętą twarz, tak mimo wszystko..... pamiętam tamten dzień, chociaż wolałabym nie..... bo na ten widok, 40kilkuletniego faceta, wrypało w ścianę,po której spłynął..... a ja stałam i patrzyłam w zgasłe już oczy Tatula..... był cudownym człowiekiem, z ogromnym sercem i całymi pokładami cierpliwości i dobroci, zupełne przeciwieństwo Nestorki i mnie..... wierzył w ludzi, w ich prawdę i w prawdę w ogóle..... i cholernie chcę zapalić jutro znicz, a nie mogę.....


do tej pory to był dzień, w którym najpierw szłam na cmentarz, a później odpowiadałam sobie na pytanie pt." co dał mi kolejny rok, odkąd zbudowałam siebie na nowo"..... nie zawsze bilans był in plus, ale mimo to nie żałuję, ani jednego dnia z tych 14lat..... bo jeśli ktoś jest w stanie wywrócić sobie całe życie do góry nogami, zbudować system wartości i zasad od zera, jeśli potrafi każdego jednego dnia za to sobie podziękować, każdego dnia uczyć się siebie na nowo i na nowo uczyć się świata, i nie uciekać przed samym sobą, to nawet w najgorszej czarnej dupie, będzie to miał..... będzie miał ten kręgosłup, który udźwignie niemożliwe do udźwignięcia..... i nie ważne jaką cenę za to zapłaci..... będzie go miał.....


tak często o tym zapominam w codzienności..... kurwa! jestem wielka..... chociaż schamiałam i zwulgaryzowałam się okropnie, to jestem wielka..... 


i chyba jednak, w tym całym pierdolniku życiem zwanym, mam farta..... bo czy nie fajnie jest obchodzić urodziny dwa razy w roku, do tego miesiąc po miesiącu?.....


a tak w ogóle to..... paskuda wróciła..... więc nocka z bańki, oby jedna, ale z paskudą nigdy nic nie wiadomo..... na razie nie mówię nic więcej..... wciskam w ucho słuchawkę i daję się porwać Nadrzeczu..... i już nie ma nic.....





.....dla mnie szczególna.....


9 komentarzy:

  1. Kasinku, siostro najmilsza spieszę do Ciebie z uśmiechem i naręczem polnych kwiatów - wciąż to samo życzenie - pogody ducha i pamieci o tym wszystkim, co się za tymi dwoma słowami kryje. Kocham Cię dzieciaku i przytulam serdecznie:)
    Pamiętaj jesteśmy jak trawa i jestem pewna, że ,,błyśnie i otworzy się''
    P.S. Wspomnienie o Ojcu i wszystkie ciepłe myśli płoną jaśniej niż znicz ,on to wie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Serdeczności od Natalii i Julii :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ty masz niby być chamska i wredna? Hm, no to w takim razie ja muszę sobie załatwić nowe okulary, bo wyobraź sobie, że w ogóle nic nie zauważyłem:) proponuję w ramach znieczulenia się puścić piosenkę Linkin Park "Numb". Festiwal rocka może być, jestem otwarty na wszelkie propozycje. Pożyczam mniej nerwów, natomiast znacznie więcej piffka i Wurstu z grylla:) PS. nie jedz tyle pastylek z krzyżykiem. Pozdrawiam wakacyjnie. Trzym się i obsun Niemiaszków przy pierwszej lepszej okazji ode mnie:)

    OdpowiedzUsuń
  4. po tym co przeszłaś to acale się nie dziwię....

    ja też przeszłam prze może trochę inne piekiełko. być może jestem już na wylocie, ale jeszcze troch ę przedemną... kiedy czułam że nic już mi niep omoże..pomagała muzyka. jak lekarstwo pomogła przetrwać najgorsze chwile

    OdpowiedzUsuń
  5. Podobno "tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono". Ciebie sprawdzono wzdłuż i wszerz, i choć nigdy nie miałam co do tego wątpliwości, to po tej notce utwierdzam się jeszcze bardziej w przekonaniu, że cholernie silna osoba z Ciebie. Oby teraz było już tylko lżej. Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czasami myślę, że to nie dar, a przekleństwo...

      Usuń
  6. A ja wreszcie zobaczyłem starą dobrą szemraną.

    OdpowiedzUsuń
  7. Hej! Głowa do góry! Będzie dobrze, musi być coraz lepiej! Wspomnienie o ojcu takie wzruszające! Tak pięknie i czule go nazywasz! Czy dziś jeszcze ktoś tak słodko nazywa ojca? Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Obawiałam się, że cała ta chora historia wywoła tą paskudę z piekielnika...

    Wspomnienie kogoś kogo kochamy jest takie bolesnosłodkie....

    OdpowiedzUsuń