babka chyba się kończy, bo ewidentnie coś jej dolega w sensie bólu, ręka opuchła i podeszła wodą już do łokcia..... dobrze że jest córka chociaż jak tylko mamusi gorzej to spierdziela na swoim rowerze jak najdalej.....
kolejna noc bez snu..... aby do piątku.....
siły ci kochana życzę
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńDo piatku... Trzymaj sie. Nie mam żadnych słow ktore mogly by w jakikolwiek sposob Ci pomoc.
OdpowiedzUsuńPrzykro mi.
piątek już tuż-tuż... wytrzymaj! mam dla Ciebie bezkres oceanu, jego błękit, siłę, spokój i ciszę. właśnie taki był gdy się z nim spotykałam. i ciepło złocistego piasku i promieni słonecznych...wszystko to, co uzdrawia ciało i duszę, koi nerwy i 'uczesuje' myśli
OdpowiedzUsuńBardzo serdecznie pozdrawiam! Oby starczyło Ci sił! Trzymam kciuki.
OdpowiedzUsuńnie umiem przyspieszać czasu, a szkoda, bo z chęcią już bym uczyniła piątek. dla Ciebie.
OdpowiedzUsuńWitaj cicho Sza. To już nie długo. Nic nie zrobisz na siłę. Wiem, że robisz co możesz by pomóc babce, ale przy tym nie zapominaj o sobie. Życzę dużo zdrowia, wam obu. Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńtrzymaj się kochana. zaciśnij żeby i wytrzymaj jeszcze...
OdpowiedzUsuńPrzytulam Kaś.
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że nic się nie zmieniło i dzisiaj ostatni dzień kontraktu. Wracaj szczęśliwie do domu.
OdpowiedzUsuńMyślę, że wszystko ułożyło się szczęśliwie. Przecież w takim stresie ile można wytrzymać. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńCzytam każdy post, chociaż nie zawsze komentuję.
OdpowiedzUsuńSił nie kupisz, zdrowia również, psychiki nie postawisz do pionu na rozkaz... wytrzymałości Ci życzę i głębokiego oddechu chociaż na chwilę.
Dobrze, że już jesteś w domu!
OdpowiedzUsuń