środa, 22 czerwca 2016

Potwory żyją wśród nas.....

Mam tak dość, że wyłazi ze mnie to co najgorsze.....


poziom zmęczenia przekracza wszelkie granice..... reaguje agresywnie, klnę, mam ochotę rzucać wszystkim, najgorsza jest świadomość, że to nie minie, póki nie wrócę do domu i nie odpocznę..... 

w sobotę przyjedzie córeczka z jej pieprzniętymi pomysłami.....

na razie babka jest w miarę ustawiona z jedzeniem, chociaż wczoraj znowu musiałam wzywać o 1 w nocy fachową siłę do odsysania babki..... oby tak jak mówiła, pojechała w niedzielę popołudniu..... cudownie odżyła..... z dnia na dzień nabiera coraz więcej sił, tyle że nie pożytkuje ich na odpoczynek, a na darcie się coraz głośniejsze i uwieszanie się na naszych karkach regularnie co 15minut, bo mniej więcej z taką częstotliwością drze się..... np kiedy ją posadzimy na fotel, to drze się, że chce na kibel, posadzona na kibel się drze,że chce do łóżka, a w łóżku że chce wstać..... targamy ją jak kretynki, ale czasem zostawiamy na nasępne 15minut, żeby się wydarła do końca..... nieludzkie, wiem, ale gdyby nie to, nie mogłabym nawet zjeść kolacji czy obiadu, a przecież jest jeszcze dziadek, który przez jej darcie się chodzi wkurzony, jest zepchnięty na drugi plan nie dość, że przez własne dzieci to i przez nas, bo ciągle obie poświęcamy jej uwagę, a ta cholera, celowo się usztywnia i napina, kiedy próbujemy ją przenieść z miejsca na miejsce..... w pierwszych dniach mogłam ją położyć do łóżka i z niego zdjąć sama..... dzisiaj to niemożliwe, bo nie dość, że choroby postępują, to jeszcze ona nie współpracuje..... jedyny moment w którym to robi to odsysanie..... bo boi się, że się udusi.....


kilka dni lało i było zimno, a teraz kiedy nadchodzi kolejna fala upałów, sytuacja staje się napięta jak nie powiem co..... upał udziela się dziadkowi tak, że bidak odjeżdża coraz częściej w świat dzieciństwa i chce do mamy, do domu rodzinnego..... kiedy próbuję mu tłumaczyć, odwrócić jego uwagę, momentalnie wpada w agresję, co z kolei udziela się i mi i Grażynie.....


mordercze instynkty są w nas i ostatnio łapię się na tym, że mam ochotę podejść do babki i ją porządnie zdzielić, bo już nie mogę słuchać jej wrzasku..... w cholerę trudne to do opanowania, póki co daję radę, ale są momenty kiedy boję się sama siebie.....

mam potrzebę izolacji..... tak ogromną, że po raz pierwszy mierzę się z własną niemocą w tej materii, bo przecież nie zamknę drzwi na głucho, nie odwrócę się kiedy dziadek ma potrzebę pogadania..... marzę o godzinie 22 kiedy w końcu jest tak zmęczony, że czasami sam chce iść spać, a później już tylko ok. godziny i wywalczona połowa procha nasennego dla babki..... i można zasnąć jak zając pod miedzą, o ile się nie dusi własną śliną.....


Leśna ostatnio pisała o Biedronach..... rozwaliło mnie od środka..... wiem, że chciała dobrze, ale siedzę w takiej czarnej D, że nawet nie mam ochoty ani gadać, ani słuchać, że dam radę..... wszystko mnie wkurwia.....


codziennie powtarzam "Grażynka spokojnie, tylko spokój nas uratuje, jeszcze tylko kilka dni", ale sama jakoś w to nie tyle, że nie wierzę, ale jakoś mnie to nie pociesza.....


żeby jeszcze babcia tak się nie darła, a to jest momentami darcie się dla samego darcia..... kontakt z nią jesto tyle trudny, że nie mówi nic poza "ja"..... robię za ducha świętego..... zadajętysiąc pytań, na które jest jedyna odpowiedź pt."ja", domyślam się co tym razem i czuję jak mi się gotuje w środku..... i jeśli córcia z czymś wyskoczy, to ją zwyczajnie opierdolę i każę zostawić babkę w spokoju..... albo sięodwrócę na pięcie, zamknę drzwi i niech robi co chce, nawet jeśli babka się będzie w nocy dusiła, nie zrobię wtedy nic, ma córkę która wszystko wie lepiej, to niech córka się martwi.....


20:37, a ja padam rylcem na twarz..... i myślę tylko.... niech to już się wreszcie skończy..... chcę do domu.....




.....


15 komentarzy:

  1. Siedzę, czytam i niemalże fizycznie czuję Twoją furię, zmęczenie i niemoc...siedzę i płaczę nad Tobą i z powodu własnej niemocy...Bardzo mi przykro, iż swoją notką dodałam Ci cierpienia...Powinnam była przewidzieć ...I w dodatku opacznie zrozumiałam Twój komentarz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chciałaś dobrze, to ja nie jestem we formie, nie becz! nic się nie stało...

      Usuń
    2. Mam nadzieję, że Ci trochę lżej...Idę ubierać Kamila, zaraz wyjeżdżamy, Lalka ma pierwszą zmianę...Przytulam:)

      Usuń
  2. boże..masakra..nie zazdroszczę ci...kupę siły przesyłam....pomyśl sobie że kazda godzina przybliża cię do powrotu...kiedy wracasz?

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. to jeszcze trochę.... ja od 1 zaczynam urlop:)

      Usuń
  4. A jakbyś za każdym razem tak samo jak babka,podarła się razem z nią? Może by się jej przestało podobać, a Tobie upuścilo trochę pary? Mam wrażenie, ze ona chce być solistka, w chórze jej się nie spodoba...

    DZIĘKI, JESZCZE RAZ, ZA ŻYCZENIA :)

    OdpowiedzUsuń
  5. przerażające to co opisujesz,dlaczego ta kobieta nie jest w jakimś hospicjum ?Ona was zamęczy !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo dwie polskie opiekunki kosztują mniej niż jeden niemiecki wykwalifikowany opiekun paliatywny

      Usuń
  6. No co bym nie napisał i tak będzie bez sensu.
    Nie udała się starość stwórcy, oj nie udała.
    Jedno co pocieszające to oby do pierwszego a to z każdym dniem coraz bliżej.

    OdpowiedzUsuń
  7. Przytulam i dobre myśli do Cię wysyłam...:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kurcze, podziwiam Cię, że w ogóle dajesz radę w takiej robocie. Ja pewnie zwariowałabym w trybie natychmiastowym. Spokoju i jak najszybszego powrotu do domu życzę Ci. A piosenka cudna.

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo mi przykro, że tak musisz cierpieć razem z tymi starymi, chorymi ludźmi! Myśl więcej o sobie!!! Martwię się, że to trwa tak długo!!! Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  10. moj tatuator to naprawde zdolniacha i innemu nie dałabym sie dziarac


    podziwiam Ciebie i Twoja siłe

    OdpowiedzUsuń