środa, 26 października 2016

.....

Dzieje się w ostatnim czasie byle jak.....


Na prowadzeniu sprawy z gatunku " pieprzona chwila, która sprawia, że  mimo ogromnej chęci zrozumienia, boli cię dusza"..... no cóż, jeśli ktoś nie chce, nie zrozumie, nawet się nie zastanowi, bo jak się zastanawiać, kiedy świadomość nie przyjdzie mu do głowy nawet w postaci ułamka myśli..... tak to już jest, że największy ból sprawiają najbliżsi..... a ja nie mogę na to nic, bo to co mogłam zrobiłam..... więc chowam się w cień, bo wtedy mniej boli, a kiedy stoisz wystarczająco daleko, masz pewność, że cię nie dosięgnie.....


za kilka godzin się okaże, co mnie czeka w najbliższych tygodniach..... paskuda zebrała żniwo i zostawiła swój plon..... już parę lat tak nie było, jak jest teraz..... pamiętam jak wtedy szłam na cmentarz 1-go listopada..... dwie kule, dwie donice kwiatów, dwie siaty zniczy i Królowa Matka uwieszona na ramieniu..... a dzisiaj..... dzisiaj nawet iść nie mogę jak człowiek..... a  o 13-stej  usg i kolejny wyrok..... i nie ma we mnie strachu, raczej jest zwątpienie.....


wczoraj poczułam się wyjątkowo..... i na prawdę wyjątkowa..... kiedy rehabilitant na widok zniszczeń powiedział " o kurwa, ale masakra..... dwa razy w życiu widziałem coś takiego, przy czym dwa razy to był twój przypadek"..... zawsze twierdziłam, że jestem jedyna w swoim rodzaju..... tylko co dalej?..... przecież powszechnie wiadomo, że jak się pieprzy to wszystko i wszędzie..... 


chciałam zrobić coś dobrego, chciałam gdzieś być, chciałam uczestniczyć, ale przecież Bogu nie mówi się o swoich planach..... i coś dobrego robię, tylko to już nie jest moje..... już mnie w tym nie ma..... niech i tak będzie..... a po wyroku spróbuję na nowo poukładać..... kalendarz, myśli, może codzienne życie..... 


i tylko czasami obrazy z mojej rzeczywistości mijają mnie jak graffiti namalowane na pociągu.....






.....

5 komentarzy:

  1. 3mam kciuki za usg i za wszystko.

    skoro widzi drugi raz taki sam przypadek u ciebie - znaczy się że z poprzedniego już stanu zniszczeń wyszłaś....czyli ogarniesz i to choć będzie bolało.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kaś myślałam o wiadomej sprawie i uważam ,że masz rację czasem trzeba się usunąć i przepuścić nosorożca ,zanim Cię porani bardziej...I faktycznie zajmij się swoim zdrowiem ,masz gorsze dni i stąd to zwątpienie ale pogoń je w Pireneje ( jak mawia moja niedoszła teściowa;) ). Kurczaczku głowa do góry ,przy pomocy rehabilitanta dasz radę a ja będę Cię wspierała. Tulanki serdeczne:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz, że nawet jak mam gorsze dni, to nie zmieniam pewnych zasad... dla nikogo, nawet dla Ciebie

      Usuń
    2. Wiesz ,że gdybyś je zmieniła to pomyślałabym, że coś złego się z Tobą dzieje :D

      Usuń
  3. Dobre zawsze będzie twoje.... bo jak to mówią: nawet drobna pomoc jest lepsza niż wielkie chęci! A twoja praca była ogromna... co się stało??

    Ratuj swoje zdrowie, skup się wreszcie na tym i trzymam kciukasy!

    OdpowiedzUsuń