środa, 19 października 2016

Nie miała baba kłopotu.....

Wróciłam i kiedy tak się rozglądam po zaciszu, to ciągle wszystko jest w niezłej rozsypce, a mnie to wcale nie przeszkadza, bo wiadomo, jak masz co robić, to weź sobie na głowę coś innego do roboty, wtedy sama siebie nie posądzisz o lenistwo;)


Cudowne tłumaczenie prawda?.....

Tak też i się stało w niedzielę, kiedy to uruchomiłam prawdziwą lawinę, która już po pierwszych kilku godzinach od pchnięcia małego płatka śniegu zapitala tak, że momentami mnie przerasta.....


słuchałyśmy sobie z naszą Ognistą jednej z radiowych audycji i sobie gaduliłyśmy pobocznie o różnych różnościach, aż nam się uknuł pomysł żeby wspomóc Smoka w jej działaniach w ośrodku i coś tam jej posłać od siebie..... ale przecież mój mózg jak tylko złapał tę myśl, to nie mógł się na niej zatrzymać..... w poniedziałek zaczęłam pytać znajomych czy ewentualnie coś by wspomogli zbiórkę i po ich namowie rzuciłam hasło dla większej grupy ludzi..... iiii to był ten moment kiedy lawina ruszyła i w tej chwili już ponad 630 osób o tym wie, a ponad 60 weźmie w tym udział.....


ludzie z całej Polski, a zadanie logistyczne takie, że klękajcie narody, bo zważywszy na specyfikę ośrodka i pingwiny które nim zawiadują, łatwe to to nie będzie.....


i w sumie nie wiem co mnie pchnęło, żeby to zrobić, ale kiedy słyszałam od Smoka " a nie wiem, a ludzie nie chcą, a wszystko idzie opornie, a nikt nie chce dać choćby pudełka grześków" i kiedy widziałam jej postawę nastawioną raczej na " ja sama", to sobie pomyślałam kobieto, do cholery, jak nie zaczniesz prosić ludzi, to nigdy, nikt nie pomoże..... bo jest takie przekonanie w narodzie i pewnie każdy z nas tak miał, albo ma, że o pomoc to się prosi swoich, a nie obcych, a że swoi zawodzą dosyć często, to właściwie po co w ogóle prosić i tak jestem z tym sama"..... a ja tłumaczę i mówię, i proszę i wszystko jak kulą w dziurawe okno..... no to teraz jest tak, że kiedy uświadomiłyśmy z Ognistą tego naszego Smoka co się dzieje, to mało się nie posikał ze szczęścia, bo że się uryczał to słyszałam w słuchawce.....


przedsięwzięcie zrobiło się duże, bo ogólnokrajowe, a osób do koordynacji tego niewiele, ale nic to, są osoby chętne pomóc, bo po prostu tak trzeba, nie pytają za ile i po co, i gdzie..... kolejny dowód na to, że duch w narodzie nie ginie.....


i chyba dla samej mnie było to potrzebne, żeby oderwać się od tych moich wszystkich wyjazdowych traum i zrobić coś dobrego i potrzebnego tak po prostu..... tylko czuję się trochę skrepowana, kiedy ludzie mi piszą, że świetnie, super, że jestem wielka, bo to tak na prawdę nie o to chodzi, to mile, ale nie robię tego dla komplementów..... to duże zadanie i sama nie wiem czy podołamy, bo chociażby z odwiedzinami u chłopców w kilka osób może być problem, przecież jesteśmy obcy, mogą się nas bać, nie znają nas i ich reakcje mogą być różne..... a chętnych do odwiedzenia dzieci jest dużo..... i co im powiedzieć? nie kochani? wstrzymajmy się, to tak nie działa?..... trzeba to wszystko jakoś poukładać systemowo i chronologicznie, bo serio zginiemy w chaosie kiedy tego nie będzie.....


druga sprawa to taka, że trochę pracy dołożyłam Smokowi, bo przecież tym ludziom którzy chcą wziąć udział w akcji, trzeba udzielić informacji, trzeba ich pokierować, trzeba na bieżąco mówić jak to wszystko wygląda, jak nabiera tempa, co już mamy, a czego potrzebujemy ( a prawda taka, że na razie mamy mnóstwo zapału kilku zapaleńców, parę deklaracji wysyłki paczek,pomoc informatyka i naszą własną oraz na to wszystko mało czasu, bo tylko do 15 listopada)..... a kto wie to najlepiej jak nie Smoku? w końcu to ona jest tam co dwa tygodnie, zna zwyczaje i praktyki tam panujące i to na jej głowie będzie uzyskanie zgody przełożonej tego pierdolnika na cykliczne odwiedzanie dzieci.....


ja niestety w grudniu będę musiała wrócić do pracy, więc wyjechać na miesiąc może dwa, więc dodatkowo muszę zadbać, żeby nie została z tym zupełnie sama na placu boju, a wiadomo każdy wtedy ma zwariowany czas, bo święta, dzieci, mikołajki i cała masa różnych codzienności.....


i można by rzec, że się poddaję, ale to nie to, to raczej próba usystematyzowania całego tego przedsięwzięcia, poukładania sobie i w głowie i na papierze pomysłów, spraw do ogarnięcia i wyciszenie hura optymizmu, żeby to wszystko miało i ręce i nogi.....


a dodatkowo nie jest lekko, bo już się odezwali pierwsi sceptycy, tacy co to mają jakąś tam wiedzę, nie robią i nie zrobili jeszcze nic, a już marudzą..... " a że to słodycze dla dzieci z autyzmem to zły pomysł, bo wpadają wtedy w agresję, a że pluszaki to tylko nowe powinny być, a że to, a że śmo"..... i wiem, że tego typu głosów będzie jeszcze mnóstwo o ile nie gorszych, ale cóż..... powiedziało się A trzeba powiedzieć i B.....


i tylko sobie powtarzam " trzymaj się Sza stołka, bo jak spadniesz z wrażenia to się wszystko rozpieprzy i będzie z tego wielkie nic".....


muzycznie na dzisiaj Georgius poniżej w obrazku.....







.....


P.s. jakby mi było mało zupy dyniowej, to wczoraj ugotowałam drugą..... trochę zmodyfikowaną, ale równie pyszną..... 



14 komentarzy:

  1. To wielkie przedsięwzięcie ,tak jak wielkie są Wasze serca.Ale to da się zrobić.Najpierw selekcja, odzieź/właściwe rozmiary/ produkty spożywcze o długim terminie spożycia /pytanie ,czy zakonnice zechcą produkty spożywcze/ potem słodycze ,środki czystości ,a na końcu zabawki.
    Najlepiej zgromadzić w jednym miejscu?? u kogoś kto ma duży metraż.Potem w jednym dniu dostarczyć do miejsca przeznaczenia.
    Ponieważ bus za darmo nie pojedzie mogę pomoc finansowo.
    Liczę ,że Wam się uda!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. już wiemy że tego się nie da zrobić na raz na szczescie ludzie dowiozą na raty a zbieramy tylko pluszaki i slodycze zeby sie nie zakopac w tym wszystkim od razu

      Usuń
  2. Piękny cel! Wiedziałam, czułam,że jesteś wielka! Powodzenia. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zobaczymy dzieciaku, jaki będzie finał tej akcji...myślę, że się uda :) My jesteśmy już umówione, więc nie będę się powtarzała tylko do dzieła :)Acha może warto wziąć pod uwagę sugestię liivii :)

    OdpowiedzUsuń
  5. wszystko uda się na pewno będzie dobrze! zobaczysz trrzymaj się stołka ja też się trzymam.

    OdpowiedzUsuń
  6. jesteście Wielkie z Wielkimi serduchami!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ehhhh Ty mój Czubie 💚
    Podziękowania apropo tegoż coś uczyniła będą u mnie bo też się na tem temat uzewnetrznilam.
    Tym knuciem zrobilyscie mi prezent na skalę światową.
    Wiesz o tym.
    Znasz mnie.
    Wszyscy wiemy że serce masz na właściwym miejscu.
    Ze pierdolniecie masz nie każdy wiedział a teraz już wie .
    Dziękuję i jeszcze raz dziękuję.

    Wszystko się uda !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w to nie wątpię, ale dopiero jak poskromię smoczy hura optymizm i włączę twoje działanie na chłodno ;) a wiesz jak to z tym jest ;) :P

      Usuń
    2. bo my lubimy knuć.;) nasze szatańskie pomysły;)))

      Usuń
  8. A dziouchy pracowite i pozytywnie zakręcone! Oby habitowe towarzystwo nie zepsuło wszystkiego...
    Dziś oglądałam Annę Dymną w DDTVN i ona tez skromnie mówi, że pomaganie innym pomaga jej :)

    OdpowiedzUsuń
  9. to niedobrze z tą paskudą, ale wierzę, ze będzie dobrze, a w to, ze dasz radę nie wątpię ani przez chwilę.
    dzięki za życzenie zdrowia. od kataru niby się nie umiera ale tak mnie już umordował, ze chętnie bym mu skopała tyłek ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. czy ja mogę się wprosić na ta zupe dyniową ?

    OdpowiedzUsuń