....Canis
Lupus....
....czasem kaleczę łapy....o szkła porozrzucane przez niespełnienie....choć noc jasna księżycem... kroczę w ciemności.....serce wyrywa za tym czego brak.....prowadzi mnie ciepło .....staram sie odnaleźć zapach obecnosći.....omijać wnyki zawisci......przeżyć z wiarą.... że za dnia jako kobieta....odnajdę drogę.....do Twoich dłoni....
....czasem kaleczę łapy....o szkła porozrzucane przez niespełnienie....choć noc jasna księżycem... kroczę w ciemności.....serce wyrywa za tym czego brak.....prowadzi mnie ciepło .....staram sie odnaleźć zapach obecnosći.....omijać wnyki zawisci......przeżyć z wiarą.... że za dnia jako kobieta....odnajdę drogę.....do Twoich dłoni....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz