.....w
spokojnym letargu odpoczywam....idę w daleką wędrówkę......stopy
delikatnie dotykają piasku...fale przypływów i odpływów
koją....idę przed siebie...nie oglądam za plecy.....nie
porównuję....nie mierzę drogi.....ta już przebyta to
przeszłość.....nie ma rozstajów......między umysłem a
duszą....choć coraz dalej od zacisza.....tam dokąd idę zbuduję
nowe.....i takie ....moje.....ze światłem lampy na ganku....by
wrócić...nawet gdy noc.....położy się u drzwi.....z ciepłem
świec...by ogrzały i tak wychłodniałe myśli......i kubkiem
gorącej herbaty......rozgrzeje dłonie......ten dzień jest
darem...nadziei....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz