.....poranek
się zasłonecznił.....otworzyłam okno choć jesienny
chłód.....pachnie ziemią.....dobrze mi....choć gdzieś tam czają
się pierwsze oznaki tęsknoty....telefon coraz bardziej
alergiczny.....swędzi.....nie będę drapać sms-ów...niech
spią.....tak...brakuje mi Go.......tego uśmiechu...i złosliwostek
od samego rana.....tych zabawnych....bo innych nie było.....chyba
najbardziej brakuje mi tej.....wiśniowatości.....jestem
spokojna......spokojem który daje mi to wewnętrzne czucie.....mam
je od zawsze.....a dopiero teraz poznaję......to chyba wielki
dar.....mieć coś...co nie dane
wszystkim.....widzieć....wiedzieć......rozumieć.......a jeśli nie
rozumieć to współodczuwać.....ludzie tacy jak ja
przerażają......niewielu chce pokazać emocje.......a jeszcze
mniej..... żeby je ktoś czuł.....kawa mi wystygła......
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz