…otwieram
oczy….powoli człapię w dzień….kilka pierwszych dźwięków
zaczyna delikatnie budzić….próbuję rozciągnąć
ciało….wszechobecne zakwasy po cmentarnej gimnastyce z myciem
nagrobków w tle….kawa sobie stygnie….dziś ma smak
pośpiechu….jak ja nie lubię chwil kiedy życie zmusza do
gonitwy….do tego pędu za niczym…. tylko po to żeby przegonić
samego siebie….jestem wtedy rozkojarzona….robię kilka rzeczy na
raz….i nawet nieźle wychodzi ….tylko dogania mnie uporczywe
poczucie braku czasu…..czasu na życie…..na odpoczynek….na
przyjaciół….ale jak powiedziała mi kiedyś pewna mądra
kobieta….”samo to się błyska”…..więc zrobię to co jeszcze
jest do zrobienia….może dzień pozwoli….choć na chwilę się
zatrzymać….w stylu dowolnym....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz