..próbuję
odnależć w sobie ten mały stołeczek...który daje mi
oparcie....kiedy potrzebuję....nadal myśli ciepłe...choć już nie
mają dokąd biec....dziś powiedziałam kocham.....tak po
prostu...bez walki.....bez łez.....bez strachu i poczucia
winy.....dane mi było.....i pewnie jest w tym jakiś sens....bo czy
zdażyłoby się...gdyby nie....kolejną noc przeciągne do
świtu....utulę tę mała dziewczynkę w środku....która kiedys
przestanie płakać.....wypiję kawę...pojdę do pracy.....i nie
zmnieni się wiele....słońce wstanie....poranek się
zajesienni.....tylko bez Wiatru....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz